Monika jest młodą, 26-letnią tomaszowianką, która zamiast cieszyć się życiem, cierpi z powodu poważnej choroby. W walce o zdrowie i normalne życie bardzo mocno wspiera ją brat i pozostała rodzina. W pomaganie włącza się też coraz więcej mieszkańców naszego miasta i osób spoza.
To, jak walczy o Monikę jej brat, 34-letni Łukasz Rokita, jest niesamowite, dlatego zdecydowałam się odezwać w sprawie kobiety właśnie do niego. Widać, że mężczyzna jest bardzo aktywny zarówno w realu, jak i w sieci, aby pomóc siostrze. - Historia choroby Moniki zaczęła się w jej dzieciństwie, została zdiagnozowana jako choroba Retkinhausena typu II, czyli nerwiakowłókniaki powstające na początku na ciele, później pojawiły się pierwsze ogniska w głowie - wspomina Łukasz. Były to ciężkie chwile, choć w sumie gorsze przyszło potem. Tomaszowianka w wieku 13 lat przeszła pierwszą poważną operację usunięcie guza.
- Zabieg zakończył się szczęśliwie, mimo że delikatnie została sparaliżowana część nerwów twarzowych. Zaakceptowaliśmy to, przede wszystkim zaakceptowała to Monika. Rozmowy z psychologiem przyniosły rezultat. Mogła rozwijać się jak "zdrowa" nastolatka - mówi Łukasz.
Okres dojrzewania dziewczyny, o który bali się lekarze, na szczęście nie przyniósł zmian ani przyrostów guzów w głowie. Najbliżsi odetchnęli z ulgą. Ale choroba dała o sobie znać, powróciła jak najgorszy koszmar. - Wszystko zmieniło się w ubiegłym roku w październiku, gdy podczas tomografu został wykryty szybki przyrost guza przy rdzeniu kręgowym - powiedział mi Łukasz Rokita.
Operacja została zaplanowana na 1 lutego br. Ta data zostanie na długo w pamięci rodziny. Po skomplikowanym zabiegu, trwającym kilkanaście godzin, Monika wybudziła się, nie czując nóg. Nie da się opisać tej rozpaczy. Wzrost ciśnienia w jej głowie po kilku godzinach zmusił lekarzy do przeprowadzenia ponownego otwarcia głowy. - W ciągu 24 godzin siostra przeszła trzy operacje. Najgorsze było to, że wchodziła uśmiechnięta do szpitala z rozpisanym kalendarzem zdjęć do wykonania, bo zdjęcia to jej pasja, a obudziła się, mając kontrolę jedynie nad oczami - wspomina z bólem Łukasz. Tomaszowianka ma obecnie czterokończynowe porażenie, oddycha dzięki respiratorowi. - Padł na nią najcięższy wyrok, została zakładnikiem własnego ciała - opowiada mój rozmówca. Dodaje, że mieszkający w Tomaszowie rodzice ciężko znoszą psychicznie obecną sytuację Moniki. Codzienne patrzenie na tak ciężki stan ukochanej córki to koszmar nie do opisania.
Obiecałem siostrze, że nie zostanie sama
Ale rodzina nie poddaje się. Walka o przywrócenie dziewczyny do lepszego stanu zaczęła się już na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej. I ona o tym wie. Była i jest cały czas świadoma swojej sytuacji. - Wszystko rozumie, wszystko pamięta, jest smutna, choć cały czas pełna nadziei, że wszystko się zmieni. Psychicznie musimy ją odbudować. Obiecałem Monice w szpitalu, że nie zostanie sama, że zrobię wszystko, by zmienić jej stan. Jest wiele rodzajów miłości, ale ta siostrzana, braterska jest bardzo mocna - mówi Łukasz Rokita.
I trudno w to nie wierzyć, jak się widzi jego determinację. Założył zbiórki dla siostry. - Ja jestem jedynie małym puzzlem w tej układance pomocy, bo prawdziwe cuda działy się na zbiórkach Moniki, gdzie tomaszowska młodzież, po moim pierwszym apelu, zebrała kilkanaście tysięcy złotych w jedno sobotnie popołudnie. To oni, obcy niekiedy ludzie, dają nam realną pomoc, siłę i nadzieję, że Monika wyjdzie z kliniki i przybije z nami piątkę. Mówią, że pieniądze szczęścia nie dają, ale w tym wypadku Monice dają ogromną ulgę w pokonywaniu bólu - opowiada Ł. Rokita.
Wszystko jest zresztą teraz bardzo drogie. Mężczyzna zmienia obecnie materac siostrze, chce jej kupić cyberoko, czyli komputer sterowany wyłącznie gałką oczną, do kontaktu ze światem i kontynuować rehabilitację ruchową. Dziewczyna nie mówi, nadal nie rusza żadną kończyną. Komunikacja z nią następuje poprzez małą tabliczkę, na której wypisany jest cały alfabet. Mrugnięcie okiem Moniki zatrzymuje dłoń rodziców na konkretnej literze. - Moim największym marzeniem jest zapewnić Monice bardzo dobrą klinikę z prywatną opieką, z jeszcze lepszym sprzętem. Na razie mnie nie stać, ale może jutro... wygram na loterii - zamyśla się dzielny brat dzielnej siostry.
W akcję pomocy włączyły się różne osoby, a także m.in. koledzy i koleżanki taty Moniki z Fabryki Przyczep w Niewiadowie. - Wypracowane ciężko pieniądze w całości przekazali na rehabilitację Moniki. Zafundowaliście mojej siostrze dwa miesiące rehabilitacji na najwyższym poziomie, a tacie moment wytchnienia - dziękuje Łukasz Rokita. Ale pieniędzy cały czas brakuje. Każdy, kto chce wesprzeć dziewczynę, może dołączyć do zbiórki, zorganizowanej przez Łukasza, którą znajdziecie pod linkiem: https://zrzutka.pl/f56t6x?fbclid=IwAR1tfR4mxoYudUBSwInKwq5Vre9M2Mkzr7Sm_cwaKniO_fW8zxmH8GW0xYo#opis. Jest to zbiórka na zakup cyberoka - urządzenia, które pozwoli Monice na komunikację oraz poruszanie się w ceberprzestrzeni. C-Eye poprawi jakość jej życia.
Joanna Dębiec



Komentarze