Dzisiaj to drewniana figurka, ciągnięta przez dzieci na wózku. Jednak zwyczaj chodzenia z kogutkiem i gaikiem po dyngusie przetrwał. W Lany Poniedziałek ubrani na ludowo "Smardzewianie" i "Mali Smardzewianie" pokazali piękną tradycję, o której opowiedziała nam Aleksandra Grad-Rychwalska, etnografka i choreografka zespołów.
- W Smardzewicach ten zwyczaj przywrócono już 15 lat temu...
- Tak, zapoczątkowali go w 2008 r. panowie Edward Rogowski i Jacek Lewandowski (nieżyjący już niestety instrumentaliści i choreografowie zespołu) wspólnie z panią Heleną Plichtą. Rok wcześniej powstał Dziecięcy Zespół Pieśni i Tańca "Mali Smardzewianie", który został włączony do tego obrządku. Praktykujemy go do dzisiaj. To jest swoisty hołd dla panów Edwarda i Jacka.
Przez te 15 lat kogutek zawsze wychodził na ulice Smardzewic w drugi dzień Świąt Wielkanocnych. W tym roku mieliśmy piękną pogodę, ale bywały zimne i deszczowe lane poniedziałki. Pamiętam jak 10 lat temu spadł śnieg i ograniczyliśmy się tylko do wyjścia za stodołę i zrobienia pamiątkowego zdjęcia. Nie chcieliśmy przeziębić dzieci.
- Zwyczaj chodzenia z z kogutkiem i gaikiem po dyngusie ma dużo dłuższą tradycję.
- Sięga XIX wieku, już wtedy był kultywowany w regionie opoczyńskim. Kiedyś chłopcy wychodzili z kurkiem w poniedziałek wielkanocny rano. To były pewnego rodzaju zabiegi matrymonialne. Dziewczyny miały swoje zwyczaje chodzenia z gaikiem. Później wszystko się połączyło.
- Przed laty też kogut był żywy, a dzisiaj drewniany.
- Pamiętam jak zaczynaliśmy ten zwyczaj w Smardzewicach, to mieliśmy żywego koguta. Jeden z gospodarzy nam wypożyczył. Siedział w koszyku i dziobał ziarno. Nawet upijany był wódką, ale później szybko doszedł do siebie. Dzisiaj taka praktyka mogłaby zostać źle odebrana. Nie brakuje różnych stowarzyszeń, które nie znają realiów życia na wsi, a tym bardziej zwyczajów. Dlatego mamy drewnianego kogutka, który ciągnięty jest na wózeczku.
Symbolizuje wiosnę.
- A gaik, skąd ta nazwa?
- To kwitnące gałązki przyozdabiane kolorowymi wstążkami i bibułą, które mają zapewnić obfite plony. W tym roku wykorzystaliśmy lekko rozwiniętą wierzbę. Zgodnie z tradycją powinien być w kształcie kopuły na drążku, w środku krzyż i jabłko.
- Chodzenie z kogutkiem jest też związane ze zwyczajem polewania wodą. W tym roku było ciepło, więc lała się strumieniami.
- Zwyczaj lania wodą sięga jeszcze czasów słowiańskich, pogańskich. Przetrwał do dzisiaj. Idziemy w orszaku złożonym z zespołu dziecięcego i dorosłego. Śpiewamy, zbieramy datki, które są nam potrzebne dla naszej działalności. A przy okazji polewamy mieszkańców wodą, oni też nie pozostają dłużni. Zabawa jest przednia.
- Pani jako choreograf przygotowuje cały obrzęd, ale ważni są też instrumentaliści, którzy przygrywali, jadąc na bryczce.
- Krzysztof Turała - akordeonista i Kazimierz Krotosz – bębniarz, są z nami od lat. Przy okazji występów, ale też kurka.
- Zespół Folklorystyczny "Smardzewianie" w przyszłym roku skończy 60 lat, to najstarszy zespół ludowy w powiecie tomaszowskim. "Mali Smardzewianie" w ubiegłym roku świętowali 15-lecie. Jest was coraz więcej.
- W tej chwili w obu zespołach jest ponad 80 osób (w tym 40 dzieci). Nigdy nie było nas tak dużo. Bardzo się cieszę, że mieszkańcy interesują się lokalnym folklorem. W naszych zespołach są nie tylko mieszkańcy Smardzewic i gminy Tomaszów Maz. ale też gmin Sławno, Mniszków. Sulejów, Ujazd i z Tomaszowa. Dla wszystkich przygotowujemy stroje ludowe, wspiera nas Gminny Dom Kultury i gmina, ale staramy się też o środki zewnętrzne.
Nasze zespoły są wielopokoleniowe. Zdarza się tak, że dzieci mają elementy strojów po rodzicach, czy dziadkach.
- Pokazujecie zwyczaje ludowe przez cały rok.
- Zaczynamy na początku stycznia tradycyjnym koncertem kolęd i pastorałek. Później jest zabawa ostatkowa, włączamy się też do Triduum Paschalnego, bierzemy udział w procesji rezurekcyjnej w poranek wielkanocny. W ramach naszych możliwości finansowych jeździmy też po festiwalach, promując lokalny folklor.
- Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia.
Rozmawiał Adrian Grałek



Komentarze