– mówi nam Jakub Przybyłkowicz, 17-letni rozgrywający Lechii Tomaszów. Najmłodszy w historii siatkarz powołany do pierwszej reprezentacji opowiedział nam o swoich wrażeniach ze zgrupowania kadry narodowej w Ośrodku Przygotowań Olimpijskich w Spale.
– Przez ostatni miesiąc twoje życie zmieniło się o 180 stopni. Powołanie przez trenera Nikolę Grbicia było dla ciebie dużym zaskoczeniem?
– Oj tak, to było coś niesamowitego. Co prawda trener oglądał spotkania ligowe, również z moi udziałem, ale nigdy nie spodziewałbym się, że w tak młodym wieku dostanę taką szansę. Trener najpierw napisał do mojej mamy, bo okazało się, że w systemie jest podany jej numer. Później zadzwonił do mnie osobiście. Muszę przyznać, że to było duże przeżycie. Zadrżały mi ręce, ale rozmowa była bardzo przyjemna.
– Jesteś na zgrupowaniu w Spale już ponad dwa tygodnie. Trenujesz z zawodnikami, których do niedawna mogłeś podziwiać tylko w telewizorze. Jak się czujesz w ich gronie?
– Pierwszego dnia miałem trochę tremę, ale później starsi koledzy dali mi do zrozumienia, że nie ma się czego bać. Zjedliśmy razem pierwszy posiłek i szybko nawiązałem kontakt ze wszystkimi. Od początku traktowali mnie jak równego sobie. Nie było żadnego wywyższania. Wiele się mogę od nich nauczyć, dużo mi podpowiadają. Cała atmosfera zgrupowania powoduje, że czuję się znakomicie. To dla mnie wyjątkowy czas i postaram się go jak najlepiej wykorzystać.
– Obciążenia są pewnie znacznie większe niż na poziomie juniorskim. Organizacja pracy też pewnie inna. Jak wygląda twój dzień?
– Tak, wszystko jest bardzo dokładnie zorganizowanie. Trenerzy, osoby ze sztabu dbają o najdrobniejsze szczegóły. Jeśli chodzi o intensywność treningów, to daję radę. Musiałem się tylko przyzwyczaić do nieco większych obciążeń na siłowni. Wstajemy dosyć wcześnie rano. Śniadanie trzeba zjeść co najmniej 75 minut przed pierwszym treningiem. Później obiad i jest czas na drzemkę. Przed treningiem wieczornym mamy podwieczorek i analizę wideo. Trenujemy co najmniej dwa razy po dwie godziny w zależności od tego, czy są to zajęcia na hali czy na siłowni.
– Nikola Grbić był jednym z najlepszych rozgrywających na świecie. Możesz się od niego sporo nauczyć
– Widziałem wiele nagrań, transmisji z czasów, kiedy trener Nikola był zawodnikiem i bardzo go podziwiam. Teraz udziela mi wielu istotnych wskazówek. Staram się czerpać jak najwięcej i wykorzystać ten czas. Bardzo dobrze trenuje nam się w gronie rozgrywających. Podglądam moich starszych kolegów, wymieniamy się doświadczeniami. Mam też wzorce zagraniczne w postaci Simone Giannelliego i Simeona Nikołowa.
– A jak znosisz zainteresowanie, np. mediów? Wiele się o tobie mówi jako o najmłodszym kadrowiczu.
– Staram się podchodzić do tego na chłodno i twardo stąpać po ziemi. Wiem po co tutaj jestem i staram się wykorzystać swoją szansę. Być w szerokiej kadrze to duże wyróżnienie, ale oczywiście marzy mi się debiut w pierwszej reprezentacji. Mam nadzieję, że dostanę szansę od trenera. Wejście na boisko w oficjalnym meczu byłoby dla mnie wielkim wydarzeniem.
– Okazja będzie już niebawem, od 20 do 23 maja [rozmowa odbywała się przed wyjazdem – przyp. red.] zagracie w towarzyskim turnieju Silesia Cup. Jednak myślisz też pewnie o swoich kolegach z reprezentacji juniorów (U18), z którymi w ubiegłym sezonie zdobyliście wicemistrzostwo świata. Przed wami niebawem mistrzostwa Europy.
– Tak, teraz są na zgrupowaniu w Krośnie i jestem z nimi w stałym kontakcie. Pozostaję do dyspozycji sztabu szkoleniowego. Jeśli trenerzy zdecydują, że mam wesprzeć kadrę juniorską, to też będę bardzo szczęśliwy.
– Jesteś zawodnikiem Lechii i uczniem Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Spale. Myślisz, że powołanie do pierwszej reprezentacji otworzy ci również możliwości gry w PlusLidze?
– Zupełnie o tym nie myślę. Od dziecka trenuję w Lechii i bardzo dużo zawdzięczam temu klubowi, również trenerom i kolegom z boiska. Mam jeszcze rok nauki w Spale [Kuba rozpoczął edukację szkolną jako sześciolatek – przyp. red.], gdzie łączę szkołę z treningami. Mam wielu przyjaciół i świetnie się czuje. A co pokaże przyszłość? Zobaczymy.
– Rok temu inny Tomaszowianin, Jakub Nowak, był objawieniem kadry narodowej, zdobył z nią złoto Ligi Narodów i brąz mistrzostw świata. Chciałbyś pójść w jego ślady?
– Kuba to świetny zawodnik i pokazał to na najwyższym światowym poziomie. Pewnie, że marzą mi się takie mecze, ale na spokojnie. Jestem jeszcze bardzo młodym zawodnikiem. Przede mną bardzo dużo pracy i nauki. Będę starał się stopniowo realizować moje siatkarskie plany.
– Życzę ci spełnienia tych marzeń. Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: Adrian Grałek
Fot. PZPS



Komentarze