W poniedziałek, 3 listopada wieczorem w mieście zapanowały ciemności. Prądu nie było w całym Tomaszowie i okolicach. Wystąpiły też przerwy w dostawie wody. Wielu mieszkańców było przerażonych.
Było tuż po godzinie 20.00. Nagle zgasło światło. Wydaje się normalna rzecz, przecież awarie w dostawie energii elektrycznej się zdarzają. Jednak tym razem skala problemu była znacznie większa. – Spojrzałam przez okna. Ciemno na całym osiedlu, na ulicach latarnie też się nie świecą. Dzwonię po rodzinie w Tomaszowie i okolicach. Okazuje się, że u nich też odcięło prąd. Przyznam szczerze, że się przestraszyłam. Tyle mówi się o atakach na infrastrukturę krytyczną przez obce służby – mówi nam jedna z mieszkanek Tomaszowa.
Przestraszyli się też klienci tomaszowskich supermarketów, którzy w poniedziałkowy wieczór robili zakupy. Tam też zapanowały ciemności. Stanęły maszyny w wielu zakładach produkcyjnych, co spowodowało duże problemy. Nie wszędzie włączyło się awaryjne zasilanie.
Niepokojące były jednoczesne przerwy w dostawie wody. – Akurat miałam zamiar kąpać dziecko. Weszło do wanny, a tu nagle ciemno. Odkręcam kran, a woda nie leci. Co się dzieje!? – zastanawiała się kolejna tomaszowianka.
Na szczęście po 3, 4 minutach wszystko wróciło do normy. Prąd i woda – dwa podstawowe media – znowu były dostępne dla wszystkich.
– Nie było żadnej ingerencji osób trzecich – dementuje Ewa Wiatr, rzeczniczka prasowa PGE Dystrybucja. – Po prostu nastąpiła awaria urządzeń elektroenergetycznych. Musieliśmy szybko postawić zasilanie i wznowić dostawy energii elektrycznej. W ciągu kilku minut udało nam się uporać z tym problemem. Na tę sytuację nie miały wpływu warunki atmosferyczne czy inne czynniki zewnętrzne. To był czynnik materiałowy – dodaje E. Wiatr.
Awaria prądu miała kolei wpływu na przerwy w dostawie wody. – Na chwilę zatrzymały się pompy zasilane energią elektryczną. Po kilku minutach znowu ruszyły – wyjaśnia Joanna Budny, rzeczniczka prasowa prezydenta Tomaszowa.



Komentarze