Ostatnie opady deszczu dopełniły zniszczenia ponad 100-letniej stacyjki w Jeleniu. – Przecież to jest perełka architektury drewnianej okresu carskiego. Kiedyś próbowałem (na próżno) namówić konserwatora do włączenia tego obiektu do rejestru zabytków i przenieść go do skansenu – mówi nam Andrzej Kobalczyk, twórca Skansenu Rzeki Pilicy.
Na kolei nic się nie dzieje szybko, chociaż ostatnio inwestycje nabrały przyspieszenia. Jednak w kwestii zarządzania nieruchomościami działania Polskich Kolei Państwowych nadal pozostawiają wiele do życzenia. Tak jest chociażby w przypadku takich obiektów jak stacyjka w Jeleniu. Jej historia sięga przełomu XIX i XX wieku, kiedy została zbudowana. Początkowo dla carów. W 1886 r. pierwszy raz przyjechał tam car Aleksander III. Stamtąd leśną drogą (dzisiaj nazwaną "Traktem carskim") przez Ciebłowice udał się do rezydencji myśliwskiej (też zbudowanej przed jego przyjazdem). Już w samej Spale carskie powozy przejechały po nowym moście na Pilicy (wtedy drewnianym, dzisiaj betonowym, obecnie w remoncie). W ten sposób podróżował też Mikołaj II. Specjalnie na jego przyjazd w 1897 r. w Jeleniu zbudowano ozdobną wiatę (już nieistniejącą). Stacyjka zapisała się też w historii XX wieku. Przez lata było to klimatyczne miejsce dla podróżujących koleją w kierunku Opoczna czy Skarżyska-Kamiennej. – W środku była poczekalnia, stara kasa. Mieszkała tam też rodzina pewnego kolejarza – wspomina A. Kobalczyk.
20 lat temu chciał uratować ten obiekt i przenieść go do skansenu. – Wtedy musiałem przebrnąć przez całą procedurę i biurokrację urzędniczą. Budynek był w gestii kilku spółek kolejowych. Władze PKP chciały, żeby skansen kupił dla nich mieszkanie, a wtedy oddaliby stacyjkę. Nie miałem możliwości zrealizowania ich żądań. Ostatecznie udało się pozyskać ozdobny parkan, którego najstarsze elementy mają prawie 140 lat – wyjaśnia.
A. Kobalczyk chciał przekonać konserwatora zabytków, żeby objął ten obiekt ochroną i włączył do rejestru. Jednak tak się nie stało. A spółce PKP SA zarządzającej stacyjką nie zależało, żeby ją ratować. Nawet próbowała znaleźć najemców na sypiący się były dworzec. Rzecz jasna bez powodzenia. "Perełka architektury okresu carskiego" jest nasiąknięta wodą jak gąbka. Od frontu budynek zabity jest deskami, ale od podwórka mieszkają jeszcze lokatorzy. – Część tego budynku nie jest użytkowana, a pozostała część jest przeznaczona na wynajem mieszkalny – mówi Justyna Gawron z Wydziału Współpracy z Mediami Biura Komunikacji PKP SA.
Sypiący się budynek zaczyna zagrażać bezpieczeństwu lokatorów. Nawet zwracali się do naszej redakcji z prośbą o interwencję w sprawie ewentualnego remontu. PKP nie ma zamiaru rewitalizować tego budynku. Póki co nie ma też decyzji o jego rozbiórce. Czyli w końcu sam się rozpadnie. Oficjalnie stacyjka nie jest zabytkiem i nie pełni funkcji dworca, mimo to warto było zainwestować w ten obiekt.
Jeleń jest istotnym miejscem na mapie kolejowej i turystycznej. To ważny punkt przeładunkowy. Tutaj zjeżdżają z bocznicy pociągi wożące piasek z kopalni "Biała Góra". Zatrzymują się też pociągi pasażerskie. Linia nr 25 ma być modernizowana i stanowić istotny łącznik Kolei Dużych Prędkości. Kilkaset metrów dalej znajduje się Agencja Rezerw Materiałowych. A dla turystów to przystanek na szlaku ze Smardzewic w kierunku Spały (obok są bunkry), na którym powstanie niebawem nowa ścieżka rowerowa, a w przyszłości również droga.
A. Grałek



Komentarze