Uszkodzone toalety, zniszczone krzesła, drzwi, wybite szyby, zapchane sedesy, zasikane podłogi, a nawet fekalia na ścianach. Nie, to nie są akty wandalizmu w więźniach czy poprawczakach, ale w tomaszowskich podstawówkach. Niestety jest niewiele szkół, w których do takich rzeczy... nie dochodzi.
Zarówno dyrektorzy placówek, jak i rodzice, martwią się o zachowanie dzieci. Oczywiście część uważa, że ich problem nie dotyczy. Że to nie "nasi uczniowie", "nie nasz syn" czy "nie nasza córka" robią takie rzeczy. Czyli, że nie brudzą, nie psują, nie niszczą, nie łamią itd. Tymczasem życie pokazuje, że nie ma idealnych dzieci ani idealnych szkół. Czy znajdą się natomiast idealne rozwiązania na zapobieganie aktom wandalizmu w tomaszowskich szkołach? Doszło do nich np. w Szkole Podstawowej nr 12. – Niestety jest z tym problem – przyznała nam jedna z matek. Potwierdziła to Iwona Sudak, dyrektorka Wydziału Edukacji w Urzędzie Miasta.
W pierwszych dniach września odnotowano przypadki m.in. zniszczenia toalet uczniowskich – uszkodzono deski sedesowe oraz drzwi w ubikacjach dla chłopców. Zniszczono także listwy przypodłogowe w salach lekcyjnych. – Dyrektor placówki zorganizował apel dla uczniów, podczas którego szczegółowo przedstawił skalę szkód i podkreślił, że takie zachowania są absolutnie niedopuszczalne. Przeprowadził również rozmowy wychowawcze z uczniami oraz poinformował rodziców o incydentach podczas wrześniowych zebrań. Problem został omówiony także na zebraniu rady pedagogicznej oraz w rozmowie z przewodniczącą Rady Rodziców – wylicza Iwona Sudak. Nauczycielom zalecono wzmożenie kontroli i czujności podczas pełnienia dyżurów, szczególnie przy toaletach uczniów. – Sam dyrektor, w miarę możliwości, monitoruje przebieg dyżurów śródlekcyjnych i prowadzi rozmowy wychowawcze z uczniami, gdy wymaga tego sytuacja. Dodatkowo rozmowy z uczniami prowadzą również pedagog szkolny oraz wychowawcy klas – zapewnia dyrektorka Wydziału Edukacji.
O defastacjach głośno też w Szkole Podstawowej nr 10, co potwierdzają rodzice. – Było mówione o tym na zebraniach, niszczone są głównie toalety. Tam nie ma monitoringu i nie może być. Niestety, ale takie zachowania wynosi się z domu. Bo jak to wytłumaczyć? – mówi matka dwójki dzieci z tej szkoły. Faktycznie problem w "dziesiątce" jest i nie jest nowy. W ciągu ostatnich dwóch lat uszkodzono m.in.: 34 deski sedesowe, 5 drzwi wewnętrznych, były zniszczenia spłuczek w toaletach, wybito dwie szyby, a na boisku połamano bramki sportowe. Ziszczono również regulamin boiska oraz zerwano piłkochwyty.
Dyrekcja placówki stara się z tym walczyć na różne sposoby. Jest wprowadzana tematyka przeciwdziałania wandalizmowi, są prezentacje dla rodziców na wywiadówkach nt. skutków wandalizmu itp. Poza tym szkoła nawiązuje współpracę z operatorem miejskiego monitoringu w celu poprawy nadzoru nad terenem placówki poza godzinami pracy. Chodzi tu o boisko. W ramach wewnątrzszkolnego doskonalenia nauczycieli zaplanowano radę pedagogiczną poświęconą obowiązkom i odpowiedzialności rodziców.
Zniszczenia są także w innych szkołach. Jedna z matek zgłosiła do nas ten problem. – Jako rodzice otrzymaliśmy niepokojący list od naszej dyrekcji o tym, co się dzieje. Pani wicedyrektor prosiła nas, by przeprowadzić rozmowy z dziećmi na temat poszanowania wspólnego dobra, jakim jest wyposażenie szkoły – mówi kobieta. Od początku roku szkolnego w toaletach mają miejsce akty wandalizmu, jak twierdzi dyrekcja, świadome i celowe. Znajdowany jest tam mokry papier toaletowy na suficie i ścianach, papka z ręczników papierowych w sedesach, papier rozrzucany jest po toaletach, a spłuczki są połamane. Ale to nie wszystko. Zdarza się załatwianie potrzeb fizjologicznych na podłogę, a nawet brudzenie ścian fekaliami! Uczniowie przechodzą z toalety do toalety przez ścianki działowe, co zagraża ich bezpieczeństwu. – O niewłaściwych zachowaniach uczniów zostali powiadomieni rodzice, wychowawcy przeprowadzili pogadanki z uczniami, została też wzmożona kontrola toalet podczas lekcji i przerw przez nauczycieli dyżurujących i woźne – informuje Iwona Sudak.
Problem jest też w Szkole Podstawowej nr 8, gdzie odnotowano szereg powtarzających się niszczycielskich wybryków w toaletach uczniowskich i szatniach przy sali gimnastycznej. Dzieci kopią w drzwi kabin, robiąc dziury i uszkadzając je. Łamią deski sedesowe, wyrywają dozowniki na mydło i papier toaletowy. Poza tym wyjmują papier i wrzucają go do muszli, przez co zapycha się kanalizacja. Malują też ściany w toaletach oraz elewację szkoły. Dyrektorka "ósemki" poinformowała rodziców o zniszczeniach za pośrednictwem e-dziennika oraz podczas zebrania z Radą Rodziców. Przeprowadzono rozmowy wychowawcze z uczniami oraz działania profilaktyczne. Dyrekcja przyznaje jednak, że ciężko walczyć z wandalizmem, w związku z tym, że zniszczenia powstają głównie w strefach prywatnych uczniów, jakimi są toalety. Szkoła boryka się z częstymi naprawami, wzrostem kosztów utrzymania i pogarszaniem się wyglądu budynku.
Od takich zachowań nie jest wolna Szkoła Podstawowa nr 1. Tam też najczęściej mają one miejsce w kabinach toaletowych, czyli tam gdzie sprawowanie nadzoru przez nauczycieli jest ograniczone. Uczniowie niszczą deski klozetowe, spłuczki, zapychają sedesy rolkami papieru toaletowego. Dyrekcja zapewnia, że temat ten wielokrotnie poruszany był na spotkaniach z Radą Rodziców i przy ścisłej współpracy z rodzicami podejmowane są środki zaradcze. W celu wyeliminowania takich zachowań wzmożono dyżury nauczycieli w pobliżu toalet. W szkole zamontowany jest monitoring, który pomaga w ustalaniu sprawców zdarzeń. Profilaktycznie prowadzone są rozmowy wychowawcze na ten temat w klasach. – W przypadku ustalenia sprawcy zaistniałego aktu wandalizmu każdorazowo organizowane jest spotkanie z jego rodzicami, zawsze w obecności pedagoga lub psychologa. Kary nakładane na ucznia są zgodne ze statutem szkoły i adekwatne do wyrządzonej szkody. W przypadku wyciągania konsekwencji wobec sprawcy dyrektor ma również na względzie, czy uczeń, który dopuścił się aktu wandalizmu, posiada orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego – informuje dyrekcja SP nr 1.
Incydentalnie do zniszczeń dochodzi też w SP nr 9. Są to głównie drobne zniszczenia elementów wyposażenia (np. krzeseł, ławek, drobnych urządzeń sanitarnych) czy nanoszenie napisów w toaletach i na meblach. – Jak jest to możliwe, np. poprzez monitoring szkolny, żeby ustalić sprawców, to tak się dzieje. Rozmawiamy wówczas z uczniami i ich rodzicami – tłumaczy dyrektorka "dziewiątki". Sprawcy są zobowiązani do naprawienia szkód lub pokrycia kosztów jej usunięcia.
Dyrekcja Szkoły Podstawowej nr 3 mówi, że nie dochodzi tam do dewastowania jako świadomego działania, jedynie czasem do drobnych zniszczeń podczas użytkowania. Podobnie w SP nr 7 na Ludwikowie. – W ostatnim czasie w szkole nie zaobserwowano aktów wandalizmu. Jednak przez okres wakacji odnotowano dużą ilość pozostawianych śmieci na boisku szkolnym oraz placu zabaw. Dwa lata temu był akt wandalizmu na boisku szkolnym. Uszkodzono wiaty na widowni. Sprawa została zgłoszona na policję, ale nie ujęto sprawcy – mówi dyrektorka tej placówki.
Niestety pomimo różnych działań szkół i monitoringu są uczniowie, którzy dalej niszczą, co popadnie. Być może chcą się popisać przed kolegami, być może nie wynieśli nauki szacunku do czyjejś czy wspólnej własności z domu, a może w ten sposób rozładowują emocje? Tak czy inaczej cierpią na tym inni i koszty utrzymania szkół wzrastają.
J.D



Komentarze