W miniony wtorek, 30 września, w Tomaszowie było prawdziwe święto piłkarskie. Na mecz pierwszej rundy Pucharu Polski 2026 nad Pilicę przyjechał Śląsk Wrocław. I dużo się działo.
Trzecioligowi piłkarze Lechii mocno postawili się pierwszoligowcom ze stolicy Dolnego Śląska. W drugiej połowie pachniało wręcz sensacją. Niestety, podopiecznym trenera Grzelaka zabrakło skuteczności i pojedynek zakończył się porażką. Przygoda Lechii na etapie ogólnopolskich rozgrywek pucharowych zakończyła się szybko. O otoczce tego wydarzenia więcej informujemy na stronie nr 31.
Lechia Tomaszów – Śląsk Wrocław 1:2 (1:2), gole: Chwałowski (34) – Jezierski (2 min. karny), Dijaković (21).
Skład Lechii: Mateusz Awdziewicz – Maksym Rosiński, Marcin Orzechowski, Kamil Szymczak, Marcin Pieńkowski, Jakub Król (46 Mateusz Kempski), Daniel Chwałowski, Krystian Kolasa, Jacek Tkaczyk, Artur Dunajski, Filip Zawadzki (90+1 Igor Melchior).
Śląsk Wrocław to uznany polski klub piłkarski, choć obecnie występuje w I lidze. To dwukrotny mistrz Polski (1977 i 2012), czterokrotny wicemistrz Polski (1978, 1982, 2011 i 2024), dwukrotny zdobywca Pucharu Polski (1976 i 1987), dwukrotny zdobywca Superpucharu Polski (1987 i 2012) oraz zdobywca Pucharu Ekstraklasy (2009). Nic więc dziwnego, że w starciu z Lechią stawiany był w roli faworyta. Wtorkowy pojedynek rozpoczął się dla tomaszowian najgorzej jak tylko mógł. Już w 2 minucie sędzia dopatrzył się dotknięcia piłki ręką przez naszego obrońcę i podyktował rzut karny. Z daleka tego nie było widać, ale powtórki akcji, które pojawiły się na profilu Lechii na Facebooku, pokazują, że piłka musnęła Rosińskiego po głowie. Wrocławianie otrzymali więc od arbitra prezent, a jedenastkę potężnym uderzeniem na bramkę zamienił Jezierski.
Lechici zabrali się do odrabiania strat i odważniej zaatakowali, ale zostali za to skarceni. W 21 minucie po akcji prawą flanką i dośrodkowaniu pod bramkę złe ustawienie naszych obrońców wykorzystał Dijaković i z bliska wpakował piłkę do siatki. Jakby tego było mało, w 33 minucie goście byli blisko dobicia naszych piłkarzy. Na szczęście błysnął Awdziewicz i wygrał pojedynek sam na sam z Warchołem. Chwilę później trybuny eksplodowały radością. Chwałowski kapitalnym uderzeniem z dystansu trafił w samo okienko bramki rywali i dał Lechii kontaktowego gola. Żeby było ciekawiej, w 37 minucie środkowy obrońca Śląska Matsenko został dwukrotnie napomniany żółtą kartką. W konsekwencji zobaczył czerwony kartonik i musiał opuścić boisko.
Po przerwie lechici ruszyli do ataku i tworzyli okazje do strzelenia gola. Brakowało jednak skuteczności. Znakomitej sytuacji nie wykorzystał Kempski, strzelając obok bramki. W końcówce groźnie główkował Orzechowski, a w doliczonym czasie Tkaczyk strzelił znakomicie głową, ale bramkarz Śląska zdołał piłkę odbić.
Ostatecznie wynik nie uległ zmianie. Do drugiej rundy awansował Śląsk. Ekipa Lechii może mówić o sporym niedosycie, bo w drugiej połowie była stroną przeważającą. Była bliska doprowadzenie do remisu. Niestety, nie udało się.
Przeczytaj także https://www.tomaszow-tit.pl/2025-rok/tit-nr-39-1834-z-3-pazdziernika-2025r/17379-wielki-mecz-wielka-mobilizacja
poz



Komentarze