Tomaszów powoli się zmienia i wiele miejsc wygląda dużo lepiej niż dawniej. Jednak są i takie, które pozostawiają sporo do życzenia. Tak jest m.in. w okolicach ścisłego centrum miasta. Niedawno pisaliśmy o ulicy Przeskok. Nie lepiej jest na placu Narutowicza i przyległych ulicach. Uwagę zwracają tam obdrapane, brudne elewacje kamienic, a na nich bazgroły, malunki i wulgaryzmy.
Dwadzieścia lat temu, jak ktoś odwiedzał Tomaszów, był w szoku. Dziwiło go brzydkie, zaniedbane centrum – plac Kościuszki będący wielkim parkingiem, brudne Bulwary, po których walały się butelki i śmieci. Negatywne odczucia wywoływał też przejazd z dworca ulicą Główną, pełną starych drewnianych domów. Teraz jest zdecydowanie lepiej – wyremontowano plac Kościuszki, park Bulwary, "muszlę", Przystań. Jednak obrzeża centrum dalej prezentują się niekorzystnie. Straszą elewacje budynków, obdrapane tynki, stare kamienice, w których czas jakby się zatrzymał. Dodatkowo okolice targowiska często są obiektem działań wandali. Zwłaszcza młodzieży, która nie ma co ze sobą zrobić, więc bazgrze po murach, ścianach, ogrodzeniach.
Tak samo jest na samym targowisku – wszędzie napisy, bazgroły, wulgaryzmy, widzewskie hasła i inne malunki. Pomazane są budki, rolety, stoiska. Nie ma to jednak nic wspólnego z fajną uliczną sztuką, z graffiti, muralami, które w wielu miastach zdobią stare mury. U nas uliczne bazgroły szpecą. Nieoszczędzane są nawet miejsca pamięci narodowej czy miejsca, gdzie mieszkali słynni tomaszowianie (choć "historia" różnie ich ocenia). Tak jest z budynkiem pod adresem Farbiarska 7. Urodził się tam i dorastał słynny polski ekonomista Oskar Lange. Przypomina o tym wisząca na kamienicy tabliczka. Budynek jest w kiepskim stanie, elewacja wygląda fatalnie, na dodatek z różnych stron jest pobazgrana. Na szczęście obecnie trwa remont kamienicy TTBS obok. Jest duża szansa, że mieszkańcom będzie się tam lepiej mieszkać.
Bazgroły i wulgaryzmy są też na Przeskoku, o czym niedawno pisaliśmy. Czytelnicy zastanawiają się, co z monitoringiem i Strażą Miejską, skoro samo centrum jest brudnopisem dla wandali. Jeśli "można" malować pod ich okiem, to co dopiero na obrzeżach. Być może potrzebne jest jakieś miejsce dla tych tomaszowskich niespełnionych "malarzy", żeby mogli wyrażać swoje "ja". Może znajdą jakieś bardziej kreatywne pomysły niż te, które zobaczyć można w centrum.



Komentarze