– Przewróciłem się. Solidnie poobijałem i rozbiłem aparat na tych kamieniach – mówi nam rowerzysta, który jechał popularną drogą leśną prowadzącą w kierunku rezerwatu żubrów w Smardzewicach. Trasa była modernizowana, ale wykonawca się nie spisał i wyszedł leśny bubel drogowy.
To droga przeciwpożarowa nr 6 ważna dla leśników i strażaków. Zaczyna się w Smardzewicach i prowadzi przez tereny leśnictw Twarda (do ośrodka żubrów), Sługocice i Dąbrowa. Przecina drogę wojewódzką nr 713 i kończy się w okolicach Brzustowa. Jest wykorzystywana w gospodarce leśnej, ale też do celów rekreacyjnych. Głównie przez rowerzystów, ale też spacerowiczów i miłośników nordic walkingu.
Jest administrowana przez Nadleśnictwo Smardzewice, które w 2023 r. zleciło jej przebudowę. Dokładnie dwa lata temu roboty zostały zakończone. Na początku wszystko było w porządku. – Prace budowlane zostały odebrane przez zamawiającego bez uwag po serii prób i sprawdzeń – wyjaśnia nam Cezary Sęk, odpowiedzialny za kontakty z mediami w Nadleśnictwie Smardzewice.
Problemy z przejezdnością pojawiły się kilka miesięcy później, w trakcie zimy. Po intensywnych opadach deszczu okazało się, że jej nawierzchnia (na odcinku od osady w Smardzewicach do rezerwatu) jest nasiąknięta wodą i zapada się pod ciężarem kół. – Zlecono wówczas wykonanie ekspertyzy technicznej przez Politechnikę Świętokrzyską. Określona została przyczyna deformacji nawierzchni. Przedstawiono też nową propozycję naprawy drogi – informuje C. Sęk
Wykonawca był zobowiązany do wykonania napraw zgodnie z gwarancją. Jednak nie zastosował się do rozwiązań zaproponowanych przez naukowców. Zrobił to po swojemu. Na przełomie października i listopadzie 2024 r. nawierzchnia drogi ponownie zaczęła ulegać uplastycznianiu (zapadać się pod ciężarem). W styczniu 2025 r. stała się nieprzejezdna. Wiosną 2025 r. wykonawca ponowie wrócił na plac budowy. – Zdjął nadmiar uplastycznionego materiału zalegającego na drodze, a następnie wysypał kruszywo, które nie zostało przez niego zagęszczone i zaklinowane – mówi przedstawiciel nadleśnictwa.
W efekcie po nieubitych kamieniach trudno przejechać rowerzystom, a nawet pojazdom leśnym. W sierpniu br. Nadleśnictwo Smardzewice ponownie wezwało wykonawcę do naprawy, pod rygorem wykonawstwa zastępczego. Ten już zapowiedział, że na budowę nie wróci. Prace zrealizuje najprawdopodobniej inna firma na koszt tej, która spartaczyła robotę.
ag



Komentarze