Spotkani po sezonie urlopowym bywalcy świata pytają, gdzie się tak opaliłam. – Na placu Kościuszki – odpowiadam zgodnie z prawdą. "Postoje" w centrum miasta są okazją do obserwacji, przemyśleń, sięgnięcia wspomnieniami do dawnych czasów.
Zburzenia cerkwi nie mogę pamiętać (1925 r.), ale "gwiazda" z pochodami pierwszomajowymi zostawiła ślad nie tylko na zdjęciach. Najwcześniejsze obrazy, szczególnie południowej strony placu, są już historią miasta, ale w mojej wyobraźni wciąż żywe, jakby to było wczoraj. Wąskie kamieniczki, "kocie łby", furmanki, zapach końskiego potu i walające się na ziemi łajno. Gospodarze ubrani z chłopska, kobiety w chustach, wełniakach, zapaskach. Po schodkach wchodziło się do apteki... Kamieniczki zrekonstruowano za czasów prezydentury mojego brata. Zostawił też "rynny", które miały być fontannami, ale konsultowany wcześniej projekt w trakcie realizacji wzbudził społeczny sprzeciw, więc zasypano je ziemią i przez długie lata służyły jako kwietniki.
Rewolucyjne zmiany zaszły za sprawą Rafała Zagozdona. Nie odmawiam mu zasług dla Tomaszowa, ale betonowy placek w środku miasta chyba nikogo nie cieszy. Podziemne przejście pozostało w sferze projektów i marzeń. Prezydent Marcin Witko dołożył trochę betonu, ale jego zasługą są estetyczne, funkcjonalne przystanki, drzewa, które przetrwały suszę i razem z kaskadą kwiatów łagodzą pejzaż. Można dyskutować, czy potrzebne są drewniane budki, czynne tylko okazjonalnie. Albo przyznać im jakąś funkcję na zwyczajne dni, albo... Szkoda, że nie są na kółkach, można by je było przywozić i odwozić, ale lepsze to niż parking, który chętnie w tym miejscu widzieliby miłośnicy motoryzacji.
Każdy z nas coś po sobie zostawia jako spuściznę, wielkie dzieła, i niby małe, ale znaczące. Po Marii Sygitowicz odziedziczyłam przepis na buraczki, ponoć wyśmienite: 3 kg buraków, 1 kg papryki, 4 duże cebule. Buraki zagotować w skórkach, obrać, zetrzeć na wiórki, paprykę pokroić w kostkę, cebulę drobno posiekać. Zalewa: ¾ szkl. octu, 1 szkl. oleju, 1 szkl. cukru, ½ szkl. wody, 2 łyżeczki soli (gotować 5–6 min). W zalewie gotujemy kolejno: 1 paprykę – 7 min, + cebulę – 7 min, + buraczki – 7 min. Wkładać gorące do słoików i pod kocyk na 24 godziny. Mam nadzieję, że w ten skromny sposób przypominam postać nauczycielki, mojej przyjaciółki. I – smacznego!
Emilia Tesz



Komentarze