Najnowszy raport pokontrolny Ministerstwa Sportu i Turystyki, udostępniony niedawno radnym miejskim, rzuca nowe światło na funkcjonowanie Areny Lodowej w Tomaszowie Mazowieckim. Mimo że ogólna ocena resortu jest pozytywna, szczegółowe dane zawarte w dokumencie ujawniają niepokojące tendencje i gigantyczne koszty utrzymania, które od lat w całości pokrywane są z budżetu miasta.
W tle pojawia się kluczowe pytanie o przyszłość obiektu, zwłaszcza w kontekście budowy konkurencyjnej, państwowej hali w Zakopanem.
Studnia bez dna? Koszty przerosły wszelkie prognozy
Dokument ministerialny bezlitośnie obnaża, jak bardzo rozminęły się pierwotne plany finansowe z rzeczywistością. We wniosku o dofinansowanie z 2016 roku roczne koszty utrzymania Areny szacowano na 2,4 mln zł. Tymczasem rzeczywiste wydatki są wielokrotnie wyższe.
Zgodnie z raportem, same tylko koszty wynagrodzeń, planowane na 478 tys. zł rocznie, w 2024 roku przekroczyły 5,1 mln zł. Z kolei wydatki na zużycie materiałów i energii, w tym prądu i ciepła, które miały wynosić 1,5 mln zł, w 2023 roku sięgnęły ponad 4 mln zł.Autorzy raportu podkreślają, że "Założony plan finansowy nie odzwierciedlał faktycznych kosztów funkcjonowania obiektu". Dalej czytamy: "Prezydent Miasta wyjaśnił, że plan finansowy (plan kosztów) opracowany został w 2015 r., jako załącznik do wniosku Gminy Miasta Tomaszów Mazowiecki, według kosztów w tym czasie obowiązujących, w szczególności energii elektrycznej, cieplnej i wynagrodzeń". Opierano się zatem na bardzo optymistycznych i krótkowzrocznych założeniach. W dążeniu do szybkiego sukcesu nie rozpatrywano innych scenariuszy. Obecnie astronomiczne sumy, ponoszone w całości przez miasto, rodzą fundamentalne pytanie - jak wyludniający się Tomaszów Mazowiecki, borykający się z licznymi wyzwaniami infrastrukturalnymi, ma finansować utrzymanie tak drogiego obiektu?
Od mekki łyżwiarzy do toru gokartowego
Kontrola Ministerstwa Sportu i Turystyki potwierdziła to, co wielu mieszkańców obserwuje od dawna – postępującą zmianę charakteru Areny Lodowej.
Obiekt, który miał być domem dla pięciu olimpijskich dyscyplin zimowych, coraz bardziej zmierza w stronę działalności rekreacyjnej i komercyjnej. W raporcie czytamy, że zmniejszył się udział sportów zimowych na rzecz dyscyplin halowych i wydarzeń kulturalnych. Nawet samo ministerstwo zaleciło podjęcie działań "mających na celu zwiększenie udziału różnych zimowych dyscyplin sportowych", co jest wyraźnym sygnałem, że pierwotna funkcja Areny jest realizowana w stopniu niezadowalającym.
Problemem jest brak mrożenia wewnętrznego lodowiska, co uniemożliwia treningi hokeistom, zawodnikom short tracka czy łyżwiarzom figurowym. Jak ustalili kontrolerzy, po 12 października 2024 roku tzw. małe lodowisko nie było mrożone. Zamiast tego w obiekcie rozwijane są usługi komercyjne, takie jak dmuchany park rozrywki, ścianka wspinaczkowa czy tor kartingowy. Tor, jak podkreśla cytowany w raporcie Prezydent Miasta, to: (...) dodatkowa atrakcja Areny, ciesząca się dużą popularnością wśród mieszkańców z sąsiadujących województw: łódzkiego, mazowieckiego, śląskiego, świętokrzyskiego oraz wielkopolskiego. Szkoda tylko, że owa "duża popularność" nie przekłada się na wynik finansowy.
Kłopoty Zakopanego – kiedy państwowy rywal odbierze Arenie blask?
Największe zagrożenie dla przyszłości tomaszowskiej Areny Lodowej nadchodzi jednak z południa Polski. W Zakopanem, przy Centralnym Ośrodku Sportu, powstaje nowoczesny, zadaszony tor lodowy. Kluczowa różnica polega na tym, że jego budowa i późniejsze utrzymanie będą finansowane bezpośrednio przez Ministerstwo Sportu, czyli z budżetu państwa.
Na nasze szczęście budowa nowej hali ślimaczy się niemiłosiernie. Jak mówi cytowany przez Gazetę Krakowską Konrad Niedźwiedzki, dyrektor sportowy PZŁS: "My nie wiemy właściwie, kiedy hala zostanie oddana do użytku. Słyszymy cały czas, że zakończone jest 80-85 proc. prac, ale końca robót nie widać. Najpierw miała być gotowa w czerwcu 2024 roku, potem że koniec sierpnia 2024, następnie sierpień 2025, a potem, że wrzesień 2025".
Ale nie łudźmy się. Po oddaniu do użytku obiektu w Zakopanem, tomaszowska Arena niemal na pewno straci na atrakcyjności dla kadr narodowych i organizatorów międzynarodowych zawodów. Centralny Ośrodek Sportu w zimowej stolicy Polski, z pełnym zapleczem i finansowaniem rządowym, stanie się naturalnym wyborem dla polskiego łyżwiarstwa. Trudno będzie uzasadnić dalsze ponoszenie wielomilionowych kosztów przez samorząd Tomaszowa na utrzymanie obiektu, który straci swój największy atut – unikalność w skali kraju. Czy miasto jest gotowe na scenariusz, w którym Arena Lodowa stanie się już tylko bardzo drogim, lokalnym centrum rekreacji? O zorganizowanie poważnej debaty "ponad podziałami" na ten temat apelowaliśmy wielokrotnie. Ministerialny raport potwierdza, że jest ona konieczna.
and
Fot. budowy hali w Zakopanem: Łukasz Bobek, "Gazeta Krakowska"



Komentarze