Nie żyje 76-letni kierowca volkswagena, który zjechał z drogi i dachował w rowie. – Ze wstępnych ustaleń wynika, że nie dostosował prędkości do warunków panujących na drodze – wyjaśnia asp. szt. Aleksandra Cieślak, rzeczniczka tomaszowskiej policji.
Dramat rozegrał się w czwartek, 11 września około godz. 18.45. Prosty odcinek mało uczęszczanej drogi w gminie Żelechlinek. Wydawało się, że to miejsce bezpieczne, na którym nie może dojść do żadnego wypadku. Kierowca volkswagena podróżował sam. W pewnym momencie stracił panowanie nad pojazdem. Zjechał z drogi i wpadł do przydrożnego rowu. Jego auta dachowało. Z pomocą pospieszyli mu strażacy z PSP z Tomaszowa i Rawy Maz oraz OSP z Żelechlinka. Na miejsce wezwano też Zespół Ratownictwa Medycznego.
– Po dojechaniu i zabezpieczeniu miejsca zdarzenia przystąpiliśmy do wykonania dojścia (przy użyciu piły szablastej) do osoby poszkodowanej znajdującej się w pojeździe. Z pomocą ZRM ewakuowaliśmy mężczyznę z auta. Następnie został przekazany pod opiekę ratowników medycznych. Zabezpieczaliśmy też lądowisko dla śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego i pomagaliśmy w transporcie rannego – wyjaśnia ogn. Łukasz Rogulski z tomaszowskiej straży.
Niestety obrażenia 76-latka były zbyt rozległe. Przybyły na miejsce lekarz pogotowia stwierdził zgon. Pracujący na miejscu policjanci (pod nadzorem prokuratury) zabezpieczyli ślady. Trwa postępowanie, które ma wyjaśnić przyczyny i okoliczności tej tragedii.
– Kluczowe jest ustalenie, dlaczego kierujący zareagował na drodze w ten sposób. W zdarzeniu nie brało udziału więcej pojazdów. Na miejscu nie było świadków – informuje podinsp. Andrzej Mela, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego tomaszowskiej policji. (Fot. OSP Żelechlinek)



Komentarze