Inowłódz ma swój urok i klimat, które przyciągają turystów i letników od połowy XIX w. Przyjeżdżali tu z Łodzi, Tomaszowa czy z Warszawy. Z walorów osady korzystała przede wszystkim klasa średnia. Drobni kupcy, przedsiębiorcy przywozili tu na lato swoje rodziny. Najsłynniejszym letnikiem okrzyknięty został poeta Julian Tuwim. Zasłużył na to, opisując w poezji uroki Inowłodza, Pilicy i okolicznych lasów. Społeczność ówczesnego miasteczka doceniła tę promocję. Poeta ma tu swoją ulicę, a jego imię nosi również miejscowa szkoła podstawowa.
Tomaszów też był miejscem, które znalazło odbicie w utworach Tuwima. To tu znalazł towarzyszkę życia, żonę, Stefanię Marchew, matkę swojej jedynej córki Ireny. W naszym mieście też ma swoją ulicę, rondo, a wspólnie z żoną skwer oraz tablicę pamiątkową.
Ale nie tylko Tuwima urzekał Inowłódz. Niewiele osób wie, że bywał w nim jako dziecko Artur Rubinstein (1887–1982), późniejszy znakomity pianista. On, tak jak Tuwim, przyjeżdżał z Łodzi i bywał w Tomaszowie. W wydanym niedawno przez Urząd Gminy przewodniku po Inowłodzu autorstwa Marka Miziaka jest niewielka wzmianka o ich pobytach w "stacji klimatycznej Inowłódz". Marek Miziak wymienia jeszcze inne znane osoby wypoczywające w Inowłodzu nad Pilicą. Bywała tu aktorka Lucyna Messal i znakomity lekarz Ludwik Hirszweld. Ale wróćmy do młodzieńczych lat Rubinsteina. On sam pisze o tych pobytach w swoich wspomnieniach zatytułowanych "Moje młode lata". Czytamy tam, że w Inowłodzu jego siostra Jadwiga (już zamężna) miała tam swoją willę. Autor wspomnień ujął to tak: "... Inowłódz okazał się miejscowością uroczą, willa Jadwigi stała nieopodal rzeki, z okien zaś rozciągał się widok na położone na przeciwległym brzegu pola i lasy". Dalej pisze: "... szczęśliwie udało nam się zdobyć pianino, na którym mogłem z powodzeniem ćwiczyć. Dołączyłem się do klasy prowadzonej przez młodego studenta z Warszawy... z kilkorgiem dzieci. Wszyscy razem korzystaliśmy z wakacji – przed obiadem kąpaliśmy się w rzece, potem zaś chodziliśmy na lekcje gry na pianinie".
Z willą jego siostry Jadwigi sprawa się komplikuje. Pani Jolanta Widulińska, regionalistka mieszkająca w Zakościelu, interesowała się pobytami Rubinsteina w Inowłodzu i pewne fakty udało jej się ustalić. Otóż pomysłodawcą i twórcą "stacji klimatycznej Inowłódz" był Bernard Birenzweig, człowiek zamożny, który wybudował około 12 willi letniskowych dla rodzin pod wynajem. Taką rodziną była siostra Rubinsteina, wspomniana wyżej Jadwiga, z mężem i właśnie do nich przyjeżdżał pianista.
Wspomnieć też można, że Birenzweiga i ojca Rubinsteina łączyły interesy finansowe. Przyszły wirtuoz fortepianu wspomina również swoje pierwsze porywy namiętności skierowane do dziewczyny o imieniu Maria, też łodzianki, letniskującej tam z rodzicami. Mamy więc potwierdzenie, że Rubinstein bywał w Inowłodzu.
A w Tomaszowie? Czy młody pianista bywał w naszym mieście?
- Fortepian
Potwierdzenie takiej obecności znajdziemy w książce autorstwa Joanny Kulmowej (1928–2018), wydanej w 2001 r., noszącej tytuł "Topografia myślenia". Ten niewielki tomik jest zbeletryzowaną autobiografią autorki i zawiera sporo wątków związanych z Tomaszowem i rodziną tomaszowskich fabrykantów Landsbergów, z której wywodziła się Kulmowa (nazwisko po mężu, panieńskie Cichocka, przyjęte w czasie okupacji hitlerowskiej, wcześniej Cige1). Oto co pisze o tym znakomita pisarka, aktorka, reżyserka, wspominając salon w willi Landsbergów stojącej przy obecnej ul. Konstytucji 3 Maja 46 (dawna siedziba Powiatowego Urzędu Pracy): "... ani ten szacowny Bechstein2, choć nosi podpisy Sztompki3 i Rubinsteina. Rozstrojony (w czasach powojennych – przyp. JP) fortepian... ".
Z tych kilku słów wynika, że Rubinstein bywał u Landsbergów, grał na pianinie i uwiecznił to swoim autografem. I właśnie te kilka słów dało początek całej serii zdarzeń związanych z tym instrumentem, ale wpierw trzeba wrócić do historii. Kiedy w 1939 r. wybuchła wojna, fabrykę Landsberga przejęli okupanci niemieccy. Hans Frank, gubernator Generalnego Gubernatorstwa, obsadził swojego szwagra M. Bayera na stanowisku zarządcy fabryki. Bayer wprowadził się do willi Landsbergów, którzy podzielili los wielu tomaszowskich Żydów. Po wojnie fabrykę znacjonalizowano, a w willi urzędowała administracja zakładu. Fortepian po pewnym czasie trafił do magistratu. Postawiono go w rogu sali posiedzeń, gdzie służył głównie za kwietnik, a w czasie innych wydarzeń z wyszynkiem (a organizowano w ratuszu bale sylwestrowe) bywał bufetem.
Za sprawą J. Kulmowej odkryto historię instrumentu, na którym grał Rubinstein (przed rokiem 1906, bo wtedy opuścił Polskę, wyjeżdżając na stałe do Berlina, a później do Francji i USA). Tematem zajęli się dziennikarze, w tym niżej podpisany. Dzięki temu w 2002 r. fortepian został przekazany przez Urząd Miasta do Państwowej Szkoły Muzycznej w Tomaszowie. Instrument wymagał kosztownej i gruntownej renowacji, którą wykonano w pracowni w Krakowie. Dziś fortepian nie służy do nauki, jest instrumentem koncertowym.
- Tajemnica historii
Jak trafił Artur Rubinstein do Tomaszowa, do Landsbergów, tego pewnie się nie dowiemy. W opisach jego młodzieńczych latach o tym się nie wspomina. Być może w drodze z Łodzi do Inowłodza, a może za sprawą siostry Jadwigi, która mogła mieć miejscowe kontakty.
1 Alfred Cige był mężem Wandy Landsbergówny, córki Aleksandra.
2 Henryk Sztompka (1901–1964), pianista i pedagog muzyczny.
3 Fortepian firmy Bechstein, wysokiej klasy instrument z wytwórni założonej w 1853 r. w Berlinie.
J. Pampuch



Komentarze