Dojazd do zatoki, nad którą wypoczywają letnicy, prowadzi przez prywatne tereny. – To niebawem się zmieni. Zbudujemy drogę i miejsca parkingowe. Otworzą się nowe możliwości dla całej przystani – zapowiada Sławomir Bernacki, wójt gminy Tomaszów.
Na razie turyści wypoczywają w Treście "na dziko". Jednak mimo, że wakacje się skończyły, nie zamierzają wracać do domów. W prowizorycznym porcie stoi mnóstwo łódek, a nad brzegami kamperów, przyczep i namiotów. Cztery lata temu przystań została zamknięta. Wody Polskie wypowiedziały umowę dzierżawy staremu gospodarzowi, ale w jego miejsce nie znalazły nowego dzierżawcy. W końcu cały teren (o powierzchni 3,3 ha) przekazano w użyczenie gm. Tomaszów. Samorząd chciał zbudować miejsce dla turystów z prawdziwego zdarzenia. Miał powstać port dla żaglówek, plaże, pole namiotowe, miejsce dla kamperów, plac zabaw, promenada i inna infrastruktura. Nie udało się jednak zdobyć dotacji na ten cel. – Walczymy dalej, ale zdajemy sobie sprawę, że nie będzie łatwo pozyskać tak duże środki. Potrzeba około 20 milionów złotych – mówi S. Bernacki.
Znacznie bliższa realizacji jest budowa drogi prowadzącej do przystani. Odcinek o długości 300 metrów ma kosztować 2 mln zł. Gmina jest na etapie uzyskiwania decyzji środowiskowej. Specustawą wejdzie na grunty prywatne (za odszkodowaniem) pod przyszłą drogę. Wokół przystani ma też powstać 150 miejsc parkingowych. Obecnie dojazd do zatoki prowadzi przez tereny wspólnoty gruntowej. – Miejmy nadzieję, że droga publiczna spowoduje zainteresowanie najemców działkami nad zalewem – dodaje wójt.
Oby tak było. Ważne też, żeby stawki za dzierżawę terenów nie były wygórowane, bo wtedy nawet najlepszy dojazd nie pomoże.



Komentarze