Śnięte ryby, wyschnięte koryto, fetor od gnijących organizmów wodnych – taki stan zaobserwowali nasi czytelnicy na rzece Lubochence i stawie Pedim. Zaniepokojeni sytuacją, poprosili nas o jej wyjaśnienie.
Od lat piszemy o stanie rzek przepływających przez Tomaszów i innych zbiorników. Niestety często nie są to dobre informacje. Koryta rzek bywają pozarastane i zaśmiecone, a stawy wysychają. Bardzo kiepski jest stan stawu, nazywanego Pedim. Znajduje się on przy ul. Piaskowej, po prawej stronie drogi przed skrzyżowaniem z ul. Luboszewską.
Rzeka Lubochenka jest lewym dopływem Czarnej. Źródła ma w okolicy wsi Lubochenek. Przepływa przez Brenicę, Olszowiec, Lubochnię, Luboszewy i Tomaszów. Uważa się, że niegdyś (XIV–XIX w.) nosiła nazwę Piasecznica. Czytelnicy są zszokowani tym, co się z nią obecnie dzieje w naszym mieście. Jak zwraca uwagę Zbigniew Dębiec, jej przepływ ustał całkowicie w drugiej połowie sierpnia. – Zasilane przez nią zbiorniki niemal zupełnie wyschły, a ryby i inne organizmy giną codziennie. Wydobywa się fetor od psujących się stworzeń wodnych. Nie jest to raczej efekt suszy, ponieważ przepływ ustał niemal natychmiast, a inne cieki mniejszego rozmiaru nadal toczą swoje wody – zauważa.
Swoje zaniepokojenie wyrażają też inni mieszkańcy. – Serce mi dzisiaj pękło. Od lat jestem wędkarką. Uwielbiam przebywać na łonie natury i obserwować otaczające nas cuda przyrody. Pamiętam staw na rzece Lubochence, tzw. Pedim. Cieszyłam się, że to miejsce żyje, że są tam łabędzie, kaczki, bobry. Niestety teraz to sadzawka, w której tli się resztka życia – napisała do nas Milena Kłys-Łepek.
O to, co się dzieje z rzeką, jakie są przyczyny tych zjawisk i jakie działania zostały podjęte, by ratować sytuację, zapytaliśmy Annę Truszczyńską, rzeczniczkę prasową Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Warszawie Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie. – Dziękuję za zgłoszenie sprawy, przekazałam informacje naszym jednostkom w terenie. Kiedy uzyskam odpowiedź, niezwłocznie państwa poinformuję – zapewniła A. Truszczyńska.
Sprawę Lubochenki i stawu zna Tomasz Wawro, prezes koła PZW 31 Starzyce. – Interweniowałem w tej sprawie w okręgu na prośbę pana prezydenta. Zarząd Okręgu PZW Piotrków Tryb. zwrócił się do miasta z pismem o interwencję w związku z tamami bobrowymi w tym miejscu – mówi T. Wawro. – W wyniku zahamowania przepływu wody staw, zwany potocznie Pedim, przestał być zasilany, co niestety skutkowało znacznym obniżeniem lustra wody i śnięciami ryb – dodaje. Jako przyczynę śnięcia ryb podaje właśnie działalność bobrów i zrobione przez nich tamy. W tym tygodniu mają być usuwane zarówno tamy bobrowe, jak i śnięte ryby. Czy staw uda się przywrócić do życia?
J.D



Komentarze