Prowadzone w środku wakacji prace dały się we znaki mieszkańcom. Część osób zrezygnowała przez to z podróży. Dodatkowe utrudnienia wystąpiły z powodu remontu przejazdu w Ciebłowicach. Teraz jest już otwarty. Wielu kierowców nadal jednak uważa, że nie jest tam dostatecznie bezpiecznie.
To, że remonty trzeba robić, nie ulega wątpliwości. Jednak jeśli chodzi o te drogowe i kolejowe, zawsze budzą one ogromne i często negatywne emocje, zwłaszcza jeśli wykonywane są w czasie wakacji. Tak było podczas realizowanego na przełomie lipca i sierpnia remontu linii kolejowej nr 22 (pomiędzy Tomaszowem a Drzewicą). Pociągi PKP Intercity skierowano na objazdy. Wielu tomaszowianom pokrzyżowało to plany wakacyjne. Np. do Krakowa musieli jechać ze stacji Opoczno-Południe. Do niej trzeba było jakoś dojechać (a nie każdy jest zmotoryzowany lub wybiera kolej, by nie używać samochodu). Utrudnienia czekały też na osoby podróżujące z Tomaszowa w kierunku Nałęczowa i Lublina. Radzić trzeba było sobie, wybierając busy, autobusy, narażając się na przesiadki, wydłużanie czasu podróży, większe koszty, dźwiganie bagażu itd.
– Szkoda, że takie duże remonty prowadzone są w lipcu i sierpniu, a nie np. we wrześniu, kiedy nie jeździ się już na wakacje, a studenci też nie mają jeszcze nauki. Bardzo trudno było wyjechać latem z Tomaszowa, nie mając samochodu – mówi jedna z czytelniczek. – Do Nałęczowa dojechałam pociągiem relacji Poznań–Lublin w niecałe dwie godziny. Był to kurs bezpośredni, bardzo wygodny. Potem nie miałam już jak wrócić. Musiałabym jechać pociągami z trzema lub czterema przesiadkami, przez Skarżysko-Kamienną i do stacji w Białobrzegach. Wybrałam więc podróż busem do Puław i stamtąd busem relacji Lublin–Łódź z przystankiem w Tomaszowie. Jechałam kilka godzin dłużej i podróż ta kosztowała mnie dwa razy więcej – dodaje.
Inna mieszkanka miasta, pani Marta, w ogóle zrezygnowała w tym czasie z wyjazdu. – Miałam jechać na weekend do Krakowa lub Lublina, ale w tej sytuacji musiałam dać sobie spokój. Jeżdżenie samochodem do dużych miast i problemy z parkingami są jak dla mnie bez sensu, więc wybieram podróż pociągiem. Przez te remonty musiałam zmienić plany – opowiada kobieta.
W ramach modernizacji linii kolejowej nr 22 naprawiano tory i przejazdy. Zamknięto przejazd drogowo-kolejowy w Ciebłowicach Dużych. Wcześniej wyłączono z ruchu most na Pilicy w Spale. Wyznaczono objazdy, ale droga do Spały z tamtej strony została zablokowana. Teraz przejazd w Ciebłowicach jest już otwarty. Są nowe dojazdy i nawierzchnia. Celem prac było podniesienie poziomu bezpieczeństwa i jakości infrastruktury. Jednak dla mieszkańców i użytkowników tego przejazdu w sumie niewiele się zmieniło. – Tu powinna być nie tylko sygnalizacja, ale i szlabany. Dużo ludzi jeździ tędy do Spały. W każdy letni weekend, i nie tylko, jest duży ruch – zauważa mieszkanka Ciebłowic.
Remont nie sprawił, że zmieniła się kategoria przejazdu. Władze kolei twierdzą jednak, iż wszystkie przejazdy są bezpieczne, a bezpieczeństwo na przejeździe, tak jak na każdym skrzyżowaniu, zależy przede wszystkim od decyzji jego użytkowników. Wiadomo jednak, że "decyzje" bywają różne – czasem niezależne od człowieka. Czasem ktoś zasłabnie, czasem ma obniżoną koncentrację, czasem oślepi go słońce czy przeszkodzą inne warunki atmosferyczne. Zdarza się, że "zawinić" może awaria samochodu. Mieszkańcy Ciebłowic do dziś wspominają makabryczny wypadek, jaki miał miejsce w lutym 2019 r. Wówczas dwaj mężczyźni z jednej rodziny na niestrzeżonym przejeździe kolejowym w Ciebłowicach wjechali oplem wprost pod nadjeżdżający pociąg. Ponieśli śmierć na miejscu. Bardzo blisko Ciebłowic, na niestrzeżonym przejeździe na ul. Kolejowej, 1 maja 2023 r. zginęła 44-letnia matka z 13-letnią córką. Były to mieszkanki Tomaszowa. Gdyby przejazdy były strzeżone, do takich dramatów pewnie by nie doszło.
J.D



Komentarze