...to zdanie z kultowej komedii Stanisława Barei "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz". Jednak mieszkańcom gmin Rokiciny i Ujazd wcale nie jest do śmiechu. Od poniedziałku, 1 września ich dzieci będą miały bardzo utrudniony dojazd do szkoły. Trochę jak z cytowanego filmu. Wyjście o godz. 5.00 rano, a powrót późnym wieczorem, z kilkoma przesiadkami. – Tylko to nie scenariusz komedii sprzed pół wieku, ale rzeczywistość, z którą będzie musiało się zmierzyć wiele osób – mówi nam pani Agnieszka, mieszkanka Wilkucic. Wszystko przez likwidację połączenia Tomaszów–Łódź przez firmę przewozową, której nie chciały wspomóc lokalne samorządy.
To była jedna z najstarszych linii przewozowych w naszym powiecie, funkcjonująca od prawie 25 lat. Od 1 lipca br. została zawieszona, z nadzieją, że wróci od września. Stało się inaczej. – Nie byliśmy w stanie utrzymać finansowo tych kursów. Zwlekaliśmy z decyzją, ale nie mieliśmy wyjścia. Włodarze gmin i Tomaszowa byli obojętni na nasze apele o pomoc, a przecież woziliśmy ich mieszkańców – mówił Sławomir Siewierz, właściciel firmy Kasz-Bus.
Codziennie z tych połączeń korzystały setki osób. Nie tylko tomaszowianie, ale też mieszkańcy gmin Tomaszów, Ujazd i Rokiciny. Wielu z nich pozostało bez możliwości dojazdu do Łodzi. – Bez wsparcia ze strony samorządów nie będziemy w stanie wrócić z połączeniami od 1 września. Chodzimy, pukamy, ale tylko odbijamy się od urzędniczych drzwi. Tak jest od wielu miesięcy, a nawet lat – rozkładał ręce S. Siewierz.
- Głowno i Łowicz podjęły rozmowy. Powiat tomaszowski ich zlekceważył
Na prośbę pasażerów zwróciliśmy się do lokalnych samorządów o podjęcie działań w tej sprawie. Jednak ani władze powiatu tomaszowskiego, ani miast czy gmin nie zrobiły nic, żeby pomóc zmagającemu się z problemami finansowymi przewoźnikowi, a przede wszystkim swoim mieszkańcom. A przecież ci ostatni są "pracodawcą" włodarzy gmin. Utrzymują ich z płaconych podatków. W sprawie zawieszonych połączeń interweniowała też posłanka Paulina Matysiak.
Problem dotyczył trzech linii w województwie łódzkim prowadzonych przez Kasz-Bus. Na okres wakacji poza kursami Tomaszów–Łódź zostały zawieszone też linie Łódź–Głowno i Głowno–Łowicz. – Doszliśmy do porozumienia z władzami Głowna i zawrzemy umowę o współpracy. Władze Łowicza też w końcu podjęły dialog, który mamy nadzieję zakończy się pomyślnie. Tylko powiat tomaszowski nas całkowicie zlekceważył. Starosta, prezydent Tomaszowa, burmistrz Ujazdu i wójt Rokicin nie podjęli z nami nawet rozmów, tłumacząc, że nie ma możliwości wspierania prywatnych podmiotów. To absurd! – denerwuje się właściciel firmy Kasz-Bus.
Trudno mu się dziwić. Czym różni się ten przewoźnik (czy inni jemu podobni) od "pekaesów" (też sprywatyzowanych), które utrzymują się dzięki państwowym dotacjom? Nikomu jakoś nie przeszkadza to, czy wożą one pasażerów czy powietrze.
– Powietrze wożą też pociągi Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej, które zdaniem włodarzy gmin miały być alternatywnym środkiem transportu dla dojeżdżających do Łodzi czy Tomaszowa – twierdzi pani Agnieszka.
- Cały dzień w podróży do i ze szkoły
Kolej na tej trasie to nie dla wszystkich dobre rozwiązanie. Przecież podróż pociągiem (z przesiadkami, okrężną drogą) powoduje, że dojazd do szkoły czy pracy znacznie się wydłuża. Poza tym nie wszyscy mają łatwy dostęp do stacji.
– Gdyby moje dzieci miały korzystać z pociągów, musiałyby zdążyć na kurs już o godz. 5.00, żeby dotrzeć do szkoły w Tomaszowie na lekcje na godz. 8.00. Najpierw autobusem kolejowym do Rokicin. Stamtąd pociągiem do Koluszek. Tam przesiadka na pociąg do Tomaszowa i jeszcze trzeba dojechać autobusem miejskim do szkoły w Starzycach. Tak samo w drodze powrotnej. Jest jeszcze opcja z leśnym przystankiem kolejowym w Wyknie. Tylko zimą będą tam chyba docierać na nartach. Do szkół w Koluszkach czy Piotrkowie Tryb. miałyby znacznie lepszy dojazd. Jednak jesteśmy mieszkańcami powiatu tomaszowskiego i posłaliśmy dzieci do placówek w Tomaszowie. Nie przypuszczaliśmy, że z czasem będą takie problemy z dojazdem – dodaje mieszkanka Wilkucic.
Od 1 września z takimi problemami będzie musiało zmagać się więcej mieszkańców naszego powiatu. – Stracimy też możliwość dojazdu na uczelnie czy do pracy w Łodzi. Do stolicy regionu często jeździ się też do lekarzy specjalistów. W jaki sposób mamy teraz do nich dotrzeć? – pyta inny z naszych rozmówców.
- Od 1 września będzie duży problem
Pani Agnieszka w ostatnich dniach na własną rękę próbowała przekonać władze gmin Rokiciny i Ujazd do pomocy przewoźnikowi, ale nic nie wskórała. – Wcześniej dowoziliśmy dzieci na przystanek w Jankowie i później już busem docierały do szkoły. Same też wracały. Teraz nie wiem, jak będzie. Mamy z mężem zwolnić się z pracy i zajmować dowożeniem syna i córki? Nie chcemy skazywać ich na całodzienną podróż z przesiadkami. Kiedy znajdą czas na naukę? Taki sam dylemat mają rodzice innych dzieci – denerwuje się nasza rozmówczyni.
Kursy firmy Kasz-Bus zaczynały się na przystanku przy skrzyżowaniu ulic Warszawskiej, Barlickiego i Konstytucji 3 Maja. Kolejne były na ulicach Warszawskiej, przy Cmentarnej i w Starzycach. A następne w: Komorowie, Zaborowie, Sangrodzu, Ujeździe, Józefinie, Bronisławowie, Bukowie, Popielawach, Jankowie, Rokicinach, Łaznowskiej Woli i dalej w każdej miejscowości przed Łodzią (wzdłuż DW nr 713). Jak widać, pojazdy tej firmy przewozowej w drodze do stolicy regionu przejeżdżały przez połowę naszego powiatu, zabierając po drodze mieszkańców wielu miejscowości. Nie zastąpią ich żadne pociągi. – Mam nadzieję, że włodarze gmin w końcu to zrozumieją. Póki co od 1 września busy na trasie Tomaszów–Łódź nie będą kursować. Mam nadzieję, że szybko będziemy mogli je przywrócić – kończy S. Siewierz.
ag



Komentarze