Tak dzieje się już w całej Polsce. To skutek zakończenia współpracy Polskiego Czerwonego Krzyża z firmą Wtórpol po zmianie przepisów dotyczących segregacji odpadów, które mogły wpłynąć na obniżenie jakości zbieranych ubrań i zwiększyły koszty ich utylizacji. Przy pojemnikach, które jeszcze nie zostały usunięte, piętrzą się góry tekstyliów.
Polski Czerwony Krzyż ogłosił na swoich stronach internetowych zakończenie programu "Tekstylia", który realizowany był od lat na terenie całej Polski. Organizacja w większych i mniejszych miejscowościach miała łącznie ponad 28.000 pojemników oznaczonych symbolem czerwonego krzyża, do których można było wrzucać odzież i tekstylia, a które następnie częściowo trafiały do odsprzedaży (zebrane w ten sposób środki przeznaczane były na cele statutowe PCK), a częściowo do osób potrzebujących. Operatorem programu była firma Wtórpol z siedzibą w Skarżysku-Kamiennej. Odpowiadała za logistykę i sprzedaż zbieranych rzeczy. Pod koniec lipca br. – jak informuje PCK – Wtórpol wypowiedział im umowę o współpracy. Oznacza to, że z przestrzeni publicznej zaczną znikać kontenery na odzież ze znakiem PCK, bo organizacja nie jest w stanie sama zapewnić ich obsługi.
Na decyzję o wypowiedzeniu umowy Polskiemu Czerwonemu Krzyżowi – jak tłumaczy z kolei przedstawiciel firmy Wtórpol – pośrednio miały wpływ nowe przepisy (obowiązujące od stycznia tego roku) dotyczące obowiązkowej segregacji odpadów, a konkretnie tekstyliów i odzieży. A zwłaszcza zapis, że – nawet nienadających się już do ponownego wykorzystania – nie można wyrzucać do pojemników na odpady zmieszane. – Wcześniej przy porządkach w szafach odkładałam ubrania, które były w bardzo dobrym i dobrym stanie, i zanosiłam je do kontenerów na odzież, a resztę wyrzucałam na śmietnik. Teraz wkładam wszystko do jednego worka i wrzucam do pojemnika na odzież. Przecież nie będę jechała z parą dziurawych skarpetek na PSZOK – mówi nam jedna z mieszkanek Tomaszowa.
I tak właśnie zaczęła robić większość osób. – Do kontenerów trafiało coraz więcej brudnej i zniszczonej odzieży i tekstyliów, czyli tak naprawdę odpady, a nie ubrania. W efekcie coraz większa część zawartości pojemników nie nadaje się do dalszego wykorzystania, a koszty składowania i spalania odpadów stały się dla nas zbyt wysokie – wyjaśnia swoją decyzję Wtórpol.
Obecnie firma rozpoczęła zwózkę kontenerów oznaczonych znakiem PCK, a proces ten ma się zakończyć do listopada.
Z kolei PCK poszukuje nowych rozwiązań, które pozwolą na kontynuację zbiórki i wykorzystania używanej odzieży. – Jesteśmy otwarci na współpracę z samorządami, organizacjami, firmami oraz partnerami lokalnymi i ogólnopolskimi, którzy podzielają nasze cele i wartości – zapewnia Polski Czerwony Krzyż.
W Warszawie PCK już testuje nowy model zbiórki odzieży – działa tam "DOBROsklep",czyli miejsce, do którego każdy może przynieść i oddać bezpłatnie używaną, ale wciąż będącą w dobrym stanie odzież, jak również sprzęty AGD, wyposażenie domu, które następnie w sklepie są sprzedawane, a dochód przeznaczany jest na pomoc potrzebującym i wsparcie instytucji pomocowych, z którymi PCK współpracuje.
Na ulicach Tomaszowa kontenery należące do PCK póki co jeszcze stoją. Są jednak przepełnione, a mieszkańcy tekstylia, których chcą się pozbyć z domu, układają wokół nich. W wielu częściach miasta gromadzone w ten sposób odpady tworzą już prawdziwe hałdy ubrań, zabawek, pościeli, butów itp.
Jedynym rozwiązaniem jest na razie oddawanie tekstyliów i odzieży do Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych, który znajduje się przy ul. Henrykowskiej, obok oczyszczalni ścieków.
Niektóre miasta próbują również radzić sobie z problemem, organizując mobilne zbiórki tej frakcji odpadów. Może i władze Tomaszowa skorzystają z takiego rozwiązania?
MarMajs



Komentarze