Z Dominikiem Kozarem, historykiem, polonistą i pisarzem, który właśnie wydał nowy kryminał pt. "Waldenburg", o pisaniu, paskach i uczniach rozmawia Joanna Dębiec.
Joanna Dębiec: – Od kiedy zaczęła się pana przygoda z pisaniem?
Dominik Kozar: – Już od wczesnego dzieciństwa lubiłem czytać. Najpierw były to komiksy, którymi wymienialiśmy się z kolegami w szkole podstawowej, a później książki. To sprawiło, że zapragnąłem wymyślać swoje historie. Pierwsze próby literackie podjąłem już jako szesnastolatek. Pisałem wówczas opowiadania, później pojawiły się wiersze. Oczywiście była to twórczość typowo do szuflady.
– Wydał pan już trzy książki. Ta ostatnia, pt. "Waldenburg", kryminał z elementami powieści obyczajowej, też zapowiada się ciekawie...
– Myślę, że tak, bo jej akcja osadzona jest w bardzo ciekawych, ale i niebezpiecznych czasach powojennych na tzw. Ziemiach Odzyskanych. Można powiedzieć, że jest to swoisty Dziki Zachód, na którym panuje totalne bezprawie, a władza ludowa nie potrafi sobie z nim poradzić. Spotkać tam możemy całą galerię różnych postaci. Są wśród nich przesiedleńcy, szukający łatwego sposobu wzbogacenia się szabrownicy, żołnierze sowieccy oraz ich przełożeni, prowadzący rabunkową politykę na tych ziemiach. Przeczytamy również o byłych esesmanach – członkach Werwolfu. Pomimo że od zakończenia wojny minął już rok, to w Waldenburgu każdej nocy słychać strzały. Przemoc i bezprawie są wizytówką tego miasta. Nic dziwnego, że staje się ono idealne dla seryjnego mordercy, który w nietypowy sposób zabija przedstawicieli polsko-radzieckiej władzy na tych ziemiach.
– W czerwcu była premiera książki. Gdzie można ją nabyć?
– W księgarniach, przez Internet, jak również na spotkaniu autorskim, które odbędzie się w październiku w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Tomaszowie. Wówczas bardzo chętnie każdemu czytelnikowi wpiszę dedykację.
– Skąd czerpie pan inspiracje?
– Pomysł na napisanie "Waldenburga" przyszedł mi do głowy, gdy czytałem książkę pt. "Wielka trwoga". Autor, Marcin Zaremba, opisuje w niej historie ludzi żyjących zaraz po zakończeniu wojny na Ziemiach Odzyskanych. Pomyślałem, że kryminał osadzony w tamtych czasach mógłby być ciekawy. Poza tym pamiętałem obejrzany wiele lat temu znakomity film z Gustawem Holoubkiem pt. "Prawo i pięść". Od tej pory zacząłem wymyślać fabułę powieści, w której chciałem oddać klimat tamtego polskiego Dzikiego Zachodu ziem piastowskich.
– Jakie książki pan sam najbardziej lubi? Jakiego pisarza?
– Lubię powieści historyczne, obyczajowe, kryminalne, biografie. Czytam wszystkie gatunki. Chętnie sięgam po klasykę. Są książki, do których wracam wielokrotnie. To np. "Na wschód od Edenu" Steinbecka, "Stąd do wieczności" Jonesa, "Król szczurów" Clavella czy "Cichy Don" Szołochowa. Z klasyki powieści sensacyjnych bardzo cenię "Ojca chrzestnego" Maria Puzo.
– Pisanie nie jest łatwe, zwłaszcza jak się jest aktywnym zawodowo. Czy pisze pan systematycznie, czy czeka na przypływ weny?
– Piszę systematycznie. Nie czekam na przypływ weny, ponieważ z doświadczenia wiem, że ta mogłaby nigdy nie przyjść. Wena, natchnienie dobre są przy pisaniu wierszy. Wtedy na pewno pomagają. Jednak powieść z założenia jest dłuższą formą, która wymaga żmudnego i systematycznego wysiłku oraz dużej samodyscypliny. Jeżeli sam siebie nie zmotywuję do codziennego pisania, to nikt inny nie zrobi tego za mnie.
– Jak pan więc godzi pisanie z pracą zawodową w szkole?
– Moje pisanie i praca zawodowa idą w parze. Można powiedzieć, że są ze sobą ściśle zespolone, bo jak inaczej określić polonistę, który pisze książki osadzone w czasach historycznych? Takie połączenie nie powinno nikogo dziwić. To trochę tak, jak nauczyciel muzyki, który potrafi grać na jakimś instrumencie, czy wuefista będący pasjonatem sportu – coś zupełnie oczywistego.
– Jest pan nauczycielem w Zespole Szkół w Komorowie. Czy uczniowie czytają pana książki?
– Z tego, co wiem, tak. Są to jednak zwykle absolwenci. Przychodzą nieraz do mnie do pracy i dzielą się swoimi wrażeniami z przeczytanej lektury. Bardzo miłe i sympatyczne są dla mnie takie spotkania. Zwłaszcza że z czytaniem lektur u niektórych było na bakier, a teraz przyznają, że lubią czytać. Moim uczniom zawsze powtarzam słowa Umberta Eco, że: "kto czyta książki, ten żyje podwójnie".
– Oprócz historii uczy pan również języka polskiego. Jaki jest pana ulubiony okres historyczny i literacki?
– Bardzo lubię dwudziestolecie międzywojenne, ale z coraz większym szacunkiem pochylam się również nad średniowieczem, które niesłusznie uważane jest przez wielu badaczy historii i literatury za wieki ciemne. Uważam, że kultura, filozofia oraz literatura średniowiecza to fundament, bez którego nie byłoby współczesności.
– Jakiej nowej książki można się teraz spodziewać?
– Teraz chciałbym odejść od kostiumu historycznego i napisać powieść rozgrywającą się w czasach współczesnych.
– Jakie ma pan jeszcze zainteresowania?
– Długie spacery, jazda rowerem, poznawanie i odkrywanie nowych miejsc zarówno w Polsce, jak i za granicą. Cenię sobie aktywne formy wypoczynku, dlatego ważne miejsce w moim życiu zajmuje turystyka górska, którą uprawiam wspólnie z żoną i synami.
– Dziękuję za rozmowę.



Komentarze