Myśliwi zajmują stanowiska na rozstawionych w bliskich odległościach tzw. zwyżkach i czekają na zwierzynę. – Tak jest na terenach, gdzie odbywa się co roku Hubertus Spalski. Strzelają tam na potęgę. Czy muszą zabijać aż tyle zwierząt!? – pyta jeden z mieszkańców Spały. – Myśliwi przestrzegają limitów określonych w planie łowieckim na dany rok – odpowiada Cezary Sęk, odpowiedzialny za kontakty z mediami w Nadleśnictwie Smardzewice.
Zgodnie z prawem łowieckim myśliwi prowadzą odstrzały na obszarach administrowanych przez nadleśnictwa i koła łowieckie. Do dzików mogą strzelać bez ograniczeń. Odstrzały idą w tysiące. – Według wieloletniego planu hodowlanego maksymalna liczba dzików to jedna sztuka na 1000 hektarów obwodu łowieckiego – wyjaśnia przedstawiciel Nadleśnictwa Smardzewice. Dziki wybijane są na potęgę ze względu na afrykański pomór świń (ASF). Niedawno ognisko tej choroby znaleziono w okolicach Przysuchy (w województwie mazowieckim, w pobliżu granicy z woj. łódzkim). Region łódzki jest pod tym względem szczególnie zagrożony ze względu na liczne hodowle trzody chlewnej, która może zarazić się tym wirusem.

Czytała(e)ś wstęp naszego artykułu ? Spodobał Ci się ?
Kliknij aby wykupić Pełny dostęp już od 2,50 zł



Komentarze