Takiej właśnie muzyki mogli posłuchać w niezwykłych okolicznościach przyrody mieszkańcy i turyści, którzy 19 lipca wybrali się na plażę w Smardzewicach. A wszystko dzięki drugiej edycji Niebrów Blues Festiwalu i występującym na nim artystom.
Organizatorem wydarzenia jest Stowarzyszenie "Galeria na Wsi Niebrów", którego filarami są Ewa i Krzysztof Jochanowie. I to w głównej mierze na ich barkach spoczywał trud zaplanowania, skoordynowania i przeprowadzenia zarówno pierwszej, jak i drugiej edycji festiwalu. W tym roku do udziału zaprosili wspaniałych muzyków wykonujących różne odmiany bluesa i nie tylko. Jako pierwszy na scenie pojawił się Kajetan Drozd Band. I trzeba przyznać, że było to mocne otwarcie. Lider grupy to nie tylko znakomity gitarzysta, ale również wokalista o wyjątkowej osobowości scenicznej. Jego muzyka ma blues-rockowe korzenie przeplatane takimi gatunkami jak funky, country, boogie czy rockabilly. W Smardzewicach towarzyszyło mu dwóch wspaniałych muzyków – basista Jędrzej Łaciak i perkusista Mateusz Lorentowicz. Wykonali autorskie kompozycje Kajetana Drozda, jak również kilka standardów.
Po nich na scenę wkroczył wywodzący się z Trójmiasta zespół Mojo w składzie: Felipe Schrieberg (wokal), Piotr Augustynowicz (gitara), Tomek Kruk (bas), Michał Mantaj (klawisze, akordeon) i Igor Augustynowicz (perkusja), prezentujący mieszankę muzyki cajun, R&B i soulu. Ale nie tylko. Jak się okazało, tradycyjne południowoamerykańskie brzmienia królujące w tanecznych klubach chętnie łączą też z polskim folklorem, uzyskując zaskakujący efekt. Słuchaczom z pewnością zapadł w pamięć utwór "U cioci na imieninach", który wokalista grupy – Amerykanin Felipe Schrieberg – zaśpiewał po polsku, wplatając francuskojęzyczne przyśpiewki. Było też trochę rock and rolla. Podsumowując, hipnotyczny groove, wpadające w ucho riffy i widoczna chemia między muzykami z pewnością oczarowały publiczność.
Wśród wykonawców nie mogło zabraknąć Nieformalnej Grupy Muzycznej Bluestones, którą założył Krzysztof Jochan. Jej skład jest zmienny, bo do współpracy zapraszani są różni muzycy. Czasami jest to nawet kilkanaście osób. Tym razem gościnnie zagrali m.in. Jacek Szula na harmonijce ustnej, który przyjechał ze Śląska, gitarzysta Jarek Osojca (znany m.in. z zespołu Kawaleria działającego przy Klubie Wojskowym 25. BKPow.) czy związany z bluesowym środowiskiem z Legionowa gitarzysta Łukasz Kojro. W kilku utworach zaśpiewały byłe wokalistki Alibabek – Jolanta Darowna i Ewa Konarzewska. Jak zawsze duże brawa zebrał też 10-letni tomaszowianin Olek Gronostaj, który miał okazję zagrać z zespołem na perkusji. Formacja wykonała m.in. utwory z repertuaru zespołów Breakout i Blackout oraz Tadeusza Nalepy, a publiczność dołączała swoje chórki, wspaniale się przy tym bawiąc.
Wisienką na festiwalowym torcie był ostatni występ. Zaproszenie zespołu Gorczyca i Przyjaciele (w skłdzie: basista Łukasz Gorczyca, klawiszowiec Roman Jońca i perkusista Artur Malik) z gościnnym udziałem amerykańskiej wokalistki Siggy Davis to był strzał w dziesiątkę. Ekspresja, charyzma i ogromna dawka bluesa, soulu, jazzowych improwizacji i gospel w jednym. Kto był, wie, o czym piszemy. Kto nie był... niech żałuje.
W rolę konferansjera, który zgrabnie spinał poszczególne części koncertów w całość i przedstawiał publiczności artystów, wcielił się Andrzej Frajndt. Podsumowując, impreza ze wszech miar udana. Tym bardziej cieszymy się, że mogliśmy być jej częścią jako patron medialny.
Zdjęcia z tego wydarzenia dostępne na naszym FB: https://www.facebook.com/share/p/16i4xnnEzn/
MarMaj



Komentarze