A pani dyrektor podczas jubileuszu 15-lecia basenu nie chciała wskoczyć do wody. – Dzisiaj pływać nie będę. Jak wskazuje mój ubiór, jestem kapitanem – powiedziała Izabela Śliwińska, kierująca Szkołą Podstawową nr 10 (i pływalnią). Pozostała na pokładzie i pełniła honory podczas uroczystości, na której nie zabrakło atrakcji. Rzecz jasna o charakterze wodnym.
Kiedyś robił wrażenie
Budowa pływalni przy SP nr 10 była ważną inwestycją w historii miasta. W 2010 r. powstał obiekt za 15,8 mln zł (z czego 11,5 mln zł pochodziło ze środków unijnych). W tamtym czasie robił duże wrażenie. Basen sportowy i rekreacyjny z bąbelkami, brodzik dla maluchów, zjeżdżalnia (o długości 86 metrów), sauna, siłownia. Tego wcześniej w Tomaszowie nie było. – Pamiętam, że z dużym zainteresowaniem i ekscytacją przyglądaliśmy się budowie basenu. Cieszyliśmy się, że będziemy mieli taki obiekt w naszym mieście, w naszej szkole – wspomina Maciej Winnik, od 1999 r. pracujący jako nauczyciel wychowania fizycznego w SP nr 10, również instruktor pływania.
Ruch w wodzie jest najlepszy
Zbudowano basen dla szkoły, ale też dla całego miasta. Korzystają z niego nie tylko uczniowie, ale też kluby sportowe, stowarzyszenia, służby mundurowe, wiele organizacji i firm. – Jesteśmy otwarci na wszystkich. Basen służy dzieciom z naszej szkoły, ale też uczniom z innych placówek w ramach nauki i doskonalenia pływania. Z obiektu korzystają mieszkańcy miasta i okolic w różnym wieku – od maluszków po seniorów – wyjaśnia I. Śliwińska.
Bo przecież aktywność w wodzie to najlepsza forma ruchu. – Nie tylko pływanie, jako dyscyplina sportu, ale też rehabilitacja. Mamy również zajęcia z aerobiku wodnego. W wodzie mięśnie całego ciała pracują swobodnie bez dużych obciążeń – zaznacza M. Winnik.
Kryształowe urodziny
Takie formy aktywności wodnej pokazano 12 czerwca podczas kryształowego jubileuszu pływalni. Swoje umiejętności prezentowały grupa płetwonurków i sekcja pływania synchronicznego z KS Trener, prowadzona przez Andrzej Wójcika. Zainscenizowano też akcję ratowania tonącego. A później był piknik na boisku szkolnym, oczywiście w stylu wodnym. Nie zabrakło rybek, wielorybów, rekinów, był nawet Neptun i inne stwory morskie. Świetnie bawiły się całe rodziny. Były występy artystyczne, pokaz mody "morskiej", konkurencje sportowe, dmuchańce i bańki mydlane i wiele innych atrakcji. Na koniec odbył się koncert szantowy w wykonaniu Grupy Poetycko-Muzycznej "Na Trzeźwo".
Szkoda, że nie większy
"Złota Rybka" pęka w szwach. Jak mówi dyrektorka SP nr 10, z obiektu w ciągu 15 lat skorzystało już prawie 3 miliony odbiorców. – Basen tętni życiem przez cały czas. Niestety ze względu na jego wielkość nie możemy przyjąć więcej ludzi – twierdzi instruktor pływania, z którym rozmawialiśmy.
A potrzeby i oczekiwania mieszkańców miasta i powiatu są dużo większe. Dlatego wiele osób jeździ np. do Rawy Maz. (dużo mniejszego od Tomaszowa miasta, za to z większym i atrakcyjniejszym basenem). Gdyby 15 lat temu wyłożono nieco więcej pieniędzy, tomaszowska pływalnia też mogła wyglądać inaczej. Może dziś ratownicy nie musieliby zamykać zjeżdżali w mroźne dni (przy podgrzewanej wodzie w rurze).
Trzeba doinwestować
Przyszkolny basen jest dotowany przez miasto, ale tych pieniędzy ciągle jest mało. Był nawet pomysł, żeby "Złota Rybka" przeszła w zarząd Tomaszowskiego Centrum Sportu. – To byłby cios dla spółki. Pływalnia wymaga dużych nakładów finansowych. Obecnie nie ma takiej opcji i mamy nadzieję, że w przyszłości też nie będzie – powiedział otwarcie w rozmowie z nami Tomasz Łuczkowski, wiceprezes TCS.
Prezydent chciał budować termy (ich utrzymanie wymagałoby gigantycznych nakładów), a nie jest w stanie zmodernizować istniejącego basenu. Jego utrzymanie ze względu na wzrost cen prądu jest coraz trudniejsze. Przydałaby się instalacja fotowoltaiczna. Obiekt zmaga się też z innymi problemami. – Jeśli chodzi o prace modernizacyjne, to robimy, co możemy. W miarę możliwości i środków, jakimi dysponujemy. Ostatnio wymieniliśmy oświetlenie na LED-owe – tłumaczy dyrektorka SP nr 10.
ag



Komentarze