Wiosenne i letnie koszenie trawników to stały element prac zarówno na prywatnych posesjach, jak i w przestrzeni publicznej. Są jednak mieszkańcy, którzy uważają, że miasto czy spółdzielnie koszą za dużo i w ten sposób zbytnio ingerują w przyrodę.
Koszenie miejskich skwerów i zieleni trwa w wielu miejscach w Tomaszowie. Pod koniec kwietnia można było zaobserwować je zarówno w parku Bulwary, jak i na miejskiej przystani. Mieliśmy w tej sprawie telefony od czytelników. – Na Bulwarach jest piękna kwietna łąka. Nie rozumiem, dlaczego to jest koszone. Tyle się mówi o tym, żeby zachowywać zieleń w mieście. Że dzięki temu miejsce mają pszczoły i inne owady, że im więcej zieleni, tym upały są mniej dokuczliwe – mówi jedna z tomaszowianek. Uważa, że koszenie musi się odbywać, ale nie w takiej postaci. – Już na placu Kościuszki jest betonoza, niech chociaż w innych miejscach będzie można popatrzeć na kwiaty i zieloną piękną trawę – dodaje.
Są oczywiście także inne opinie – takie, że miejskie parki i skwery muszą być jak najbardziej schludne. Jak się dowiedzieliśmy, dokładne i częste koszenie zieleni miejskiej jest podyktowane m.in. koniecznością zachowania nie tylko estetycznego wyglądu parków i skwerów, lecz też troską o zmniejszenie miejsc występowania kleszczy. Jak mówi Joanna Budny, rzeczniczka prasowa UM, ludzie nie chcą chodzić po wysokiej trawie z dziećmi i psami. Troska o zieleń ma więc być odpowiedzią na potrzeby mieszkańców.
Poprosiliśmy o opinię na ten temat dr hab. Dorotę Zawadzką, prof. UŁ, kierowniczkę Katedry Nauk Leśnych w filii Uniwersytetu Łódzkiego. – Nasze społeczeństwo, zwłaszcza osoby nieco starsze, są przyzwyczajone do regularnego koszenia trawników ze względów estetycznych. Koszony trawnik jest równy, zielony i wygląda na zadbany. Nie wszystkim podoba się trawnik niekoszony, nieuporządkowany, z różnej wysokości roślinnością, miejscami zasychającą. Ale estetyka to kwestia gustu. Coraz częściej pojawiają się opinie, że ładniejsze są niekoszone trawniki, tworzące "miejsca dzikości" w mieście – zauważa Dorota Zawadzka. Podkreśla, że niekoszone trawniki stanowią obszary bogatsze biologicznie. Znajduje się tam więcej niż na koszonych trawnikach bezkręgowców, głównie owadów, ale także pierścienic, skąposzczetów czy ślimaków, stanowiących pokarm ptaków, np. drozdów, pokrzewek, słowików, strzyżyków, wróbli, mazurków, pliszek siwych, rudzików czy krukowatych. – Nasiona traw i chwastów tworzą bazę pokarmową grzywaczy, sierpówek, wróbli i mazurków oraz łuszczaków: dzwońca, zięby, szczygła i kulczyka. Kwitnące na trawnikach czy łąkach kwietnych rośliny stanowią miejsce zbierania nektaru zapylaczy, które zapylają także kwiaty zjadanych przez nas warzyw i owoców, więc po postu są nam potrzebne – dodaje.
Poza tym wysoka roślinność na trawnikach zapewnia schronienie i miejsca żerowania jeżom. Pani profesor zwraca też uwagę na to, że sam proces koszenia może być przyczyną śmiertelności jeży i różnych bezkręgowców. – Nacisk kosiarek na wierzchnie warstwy gleby i ubijanie gleby niszczy żyjące tam małe bezkręgowce, np. skoczogonki, czy gniazda os i trzmieli – mówi.
J.D



Komentarze