Wiejski samorząd utrzymuje jedną z największych atrakcji w regionie, z której za darmo korzystają tysiące turystów. Jednak wkrótce może się to zmienić.
– Czuję się tutaj jak w Międzyzdrojach albo w Sopocie – wykrzyknęła jedna z turystek, zjeżdżając rowerem na smardzewicką promenadą. W tej ekscytacji chyba nie zwróciła uwagi na tabliczki z zakazami. Jazda rowerami, hulajnogami czy deskorolkami po deptaku jest zabroniona. Po niespełna dwóch latach eksploatacji wykonawca przed sezonem musiał wymienić sporo zniszczonych desek.
Płacimy za utrzymanie przystani
Budowana kompleksu nad zalewem (został oddany do użytku w 2023 r.) pochłonęła 24 mln zł. To gmina Tomaszów wywalczyła dwie dotacje na rewitalizację tego terenu i sama poniosła znaczą część kosztów wykonanych prac. Przystań w Smardzewicach okazała się strzałem w dziesiątkę. Jest oblegana przez turystów.
– Cieszymy się, że przyjeżdżają do nas wczasowicze, właściwie już z całej Polski. Nie poprzestaliśmy na budowie przystani. Powstało ponad 100 nowych miejsc parkingowych przy ul. Łąkowej. W zeszłym roku uruchomiliśmy po latach kąpielisko. Chcemy, żeby działało również od lipca tego roku przez całe wakacje – informuje wójt Sławomir Bernacki. – Jednak mamy szereg wydatków. Musimy opłacić służbę ratowniczą, dbać o porządek w toaletach. Ponosimy koszty związane z obsługą wodnego placu zabaw. Po każdym weekendzie wywozimy z przystani tony opadów. W sumie na utrzymanie przystani wydajemy około pół miliona złotych rocznie – wylicza.
Płatne parkingi i molo?
Takie koszty to dla wiejskiej gminy bardzo duże obciążenie. – Zdawaliśmy sobie sprawę, że to będą niemałe pieniądze. Dlatego będziemy szukać różnych możliwości, by zminimalizować koszty. Rozważamy pomysł postawienia parkometrów. Płatne parkingi będziemy chcieli wprowadzić już w przyszłym sezonie – zapowiada wójt.
To nie koniec. Najprawdopodobniej część smardzewickiej przystani zostanie wydzierżawiona prywatnym przedsiębiorcom. Na pewno sprawdziłby się pomysł wprowadzenia opłat za wejście na molo. Przecież w Sopocie przy Kołobrzegu turyści płacą za taką przyjemność. W Smardzewicach też zapłacą kilka złotych. W końcu jest tutaj teraz jak w nadmorskich kurortach, a nie trzeba jechać kilkaset kilometrów nad Bałtyk.
Turystyka i kultura
Na smardzewickiej przystani brakuje infrastruktury związanej z uprawnianiem sportów wodnych. Właściwie jest tylko marina (i keja) WOPR w Tomaszowie Maz., przy której mają cumować strażacy z OSP Smardzewice. To miejsce dla służb ratunkowych, które czuwają nad bezpieczeństwem turystów. A przecież jest jeszcze mnóstwo terenu pod działalność komercyjną. – Cały obszar wzdłuż nabrzeża od bazy WOPR-u do małej plaży przy molo nie był objęty rewitalizacją. Tam jest miejsce dla wypożyczalni sprzętu wodnego i tego typu działalności. Z tego co wiem, to jeden z podmiotów już się porozumiał w tej sprawie z Wodami Polskimi – twierdzi S. Bernacki.
Smardzewicka przystań ma tętnić życiem przez najbliższe miesiące. Dla przyjeżdżających tutaj turystów nie zabraknie atrakcji. – Co prawda nie będzie w tym roku Wojewódzkiego Dnia Dziecka, jednak postaramy się, żeby na scenie nad zalewem dużo się działo. Będzie kolejna edycja festiwalu bluesowego. Wspólnie z Filharmonią Łódzką zorganizujemy też jeden z koncertów "Kolorów Polski" – zapowiada wójt.



Komentarze