21 kwietnia z kogutkiem i gaikiem po dyngusie przejdą ubrani na ludowo "Mali Smardzewianie" i "Smardzewianie". Wody do polewania nie zabraknie, bo towarzyszyć im będą strażacy z miejscowej OSP. Początek o godz. 14.30 przy remizie. Aleksandra Grad-Rychwalska, etnografka i choreografka zespołów w rozmowie z TIT opowiada o tej tradycji.
– Zwyczaj chodzenia z kogutkiem i gaikiem po dyngusie sięga jeszcze XIX w.?
– Tak. Już wtedy był kultywowany w regionie opoczyńskim. Chłopcy wychodzili z kurkiem w wielkanocny poniedziałek rano. Dziewczyny miały swój zwyczaj chodzenia z gaikiem. Później wszystko się połączyło.
– W Smardzewicach wrócono do nich kilkanaście lat temu.
– W 2008 roku powstał Dziecięcy Zespół Pieśni i Tańca "Mali Smardzewianie". A rok później Edward Rogowski i Jacek Lewandowski (nieżyjący już niestety instrumentaliści i choreografowie zespołu) wspólnie z Heleną Plichtą wpadli na pomysł, żeby dzieci i młodzież kultywowały ten obrządek. Przez te lata kogutek wychodził na ulice Smardzewic w drugi dzień świąt wielkanocnych.
– Im cieplej, tym więcej wody będzie się lało.
– O tak (śmiech). Tym bardziej, że będą z nami strażacy z OSP ze Smardzewic. Zadbają, żeby jej nie zabrakło. Zwyczaj lania wodą sięga czasów słowiańskich, pogańskich. Ciągle jest żywy. Od kilku lat w uroczysty przemarsz włącza się też dorosły zespół "Smardzewianie". Za oprawę muzyczną odpowiada Nikodem Chmielewski.
– Kiedyś kogut w orszaku był żywy i wesoły, bo dostawał pszenicę maczaną w wódce.
– Dlatego grzecznie siedział przez kilka godzin (śmiech). Dzisiaj mamy drewnianego kogutka, który jest ciągnięty przez dzieci na wózeczku. Moglibyśmy pożyczyć żywego od któregoś z gospodarzy, ale nie chcemy narażać się różnym stowarzyszeniom. Nie brakuje takich, którzy uznaliby obrządek za męczenie zwierząt. Wystarczy nam więc sztuczny kogutek jako symbol.
– Gaik też ma swoją symbolikę?
– To kwitnące gałązki przyozdabiane kolorowymi wstążkami i bibułą, które mają zapewnić obfite plony. Zgodnie z tradycją powinien być w kształcie kopuły na drążku, w środku mieć krzyż i jabłko.
– Co roku w kogutkowym orszaku idą tłumy. Nie tylko artyści z zespołów, ale również mieszkańcy i turyści.
– Tak, jesteśmy otwarci na wszystkich. Śpiewamy, zbieramy datki, które są nam potrzebne do naszej działalności. A przy okazji polewamy mieszkańców wodą, oni też nie pozostają dłużni. Nie brakuje tańców. Zapraszamy. Na pewno wszyscy będą się dobrze bawić.
– Będzie można wesprzeć smardzewickie zespoły ludowe. W orszaku będzie puszka, do której będą zbierane datki.
– Jak ktoś może, to prosimy o wsparcie. Bierzemy udział w różnych wydarzeniach. Zespół dziecięcy wystąpi na majówce w Skansenie Rzeki Pilicy, a później na festiwalu w Istebnej. Natomiast dorosły szykuje się na warszawskie wianki na św. Jana. Staramy się być obecni przez cały rok i promować lokalny folklor. W naszych wielopokoleniowych zespołach są nie tylko mieszkańcy Smardzewic i gminy Tomaszów, ale też innych miejscowości. Dla wszystkich przygotowujemy stroje ludowe. Zdarza się, że dzieci mają elementy strojów po rodzicach czy dziadkach.
– Dziękuję za rozmowę.



Komentarze