Młody, zarozumiały, arogancki. No cóż, zdarza się. Ale z zawodu lekarz, do którego nie przystają druga i trzecia z wymienionych przypadłości.
Pacjent, też jeszcze nie leciwy, ale niepełnosprawny od urodzenia, do tego nękany chorobami po części wynikającymi z niepełnosprawności. Od pewnego czasu ma kłopoty z krążeniem. Tak dokładnie to nie jego kłopoty, ale jego rodziców, bo ich chory syn nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, co go nęka, czuje jednak ból. Stan pacjenta zna lekarz rodzinny, który się nim opiekuje, stara się ulżyć jemu i jego rodzicom. Po wyczerpaniu możliwości leczenia domowego lekarz ten uznał jednak, że konieczny jest szpital. Wypisał więc skierowanie na oddział wewnętrzny Tomaszowskiego Centrum Zdrowia, zalecając izolatkę ze względu na głęboką niepełnosprawność. Na takie miejsce trzeba było jednak czekać.

Czytała(e)ś wstęp naszego artykułu ? Spodobał Ci się ?
Kliknij aby wykupić Pełny dostęp już od 2,50 zł



Komentarze