Mieszkańcy bloków zlokalizowanych w sąsiedztwie supermarketu Carrefour narzekają na smród i hałas. O problemie informowali zarówno instytucje miejskie, jak i powiatowe. Z jakim rezultatem?
Do naszej redakcji zadzwonił pan Piotr, mieszkaniec osiedla zlokalizowanego przy markecie Carrefour, informując, że w bezpośrednim sąsiedztwie sklepu potwornie śmierdzi. Udaliśmy się na miejsce i trudno się z tym nie zgodzić - nieprzyjemny zapach nasilał się wraz z podmuchami wiatru. - Cuchnie za każdym razem, kiedy jest słoneczna pogoda. Jeśli jest upalnie, to smród jest nie do wytrzymania. Do tego stopnia, że nie możemy wietrzyć własnych mieszkań - mówi pani Weronika, mieszkanka ul. Jana Pawła II. - Chcąc wpuścić trochę chłodu do mieszkania, otwieramy drzwi wejściowe, żeby wpadło powietrze z klatki schodowej - dodaje. Jak informuje tomaszowianka, kontaktowała się z Wydziałem Inwestycji, Rozwoju i Klimatu Urzędu Miasta, zgłaszając ten problem. Została jednak odesłana do Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego przy staroście tomaszowskim. Tam pracownik PINB odesłał ją z powrotem do magistratu.
O istnieniu bliżej niezidentyfikowanego zapachu tomaszowianie informowali naszą redakcję już w 2020 roku. Jak twierdzili, fetor mógł wydobywać się z klimatyzacji. Sprawą zajął się sanepid. Z jakim efektem? - W odpowiedzi na e-mail z 13 sierpnia 2020 r. dotyczący interwencji telefonicznej w sprawie nieprzyjemnego zapachu unoszącego się wokół marketu Carrefour w Tomaszowie Maz., ul. Jana Pawła II 22 - Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Tomaszowie Mazowieckim informuje, że 13.08.2020 r. przeprowadzono kontrolę w ww. obiekcie. Kontrola nie potwierdziła zasadności skargi, nieprzyjemny zapach nie był wyczuwalny - informowała wtedy Ewa Belica, p.o. dyrektora tomaszowskiego sanepidu.
Do sprawy wracamy po blisko dwóch latach, bo nieprzyjemny zapach znowu się nasilił. Z tą różnicą, że tym razem odczuwany jest nawet przez pracowników Carrefoura odpowiedzialnych za prawidłowe utrzymanie obiektu. Choć zdaniem mieszkańców nieprzyjemna woń jest nie tylko wyjątkowo uciążliwa, ale może też szkodzić zdrowiu (np. wywołuje bóle głowy), to według pracowników sieci handlowej wszystko jest w najlepszym porządku. Dotarliśmy do korespondencji mailowej jednego z mieszkańców, który zgłaszał problem nieprzyjemnego zapachu do sieci sklepów Carrefour. Jaką otrzymał odpowiedź? - W związku ze spotkaniem dotyczącym niepokojącego mieszkańców sąsiadującego osiedla przykrego zapachu informuję, że jest to skutek nagrzewania się elewacji oraz obróbek blacharskich zastosowanych podczas remodelingu obiektu w latach 2014-15 i w najmniejszym stopniu nie zagraża to zdrowiu ani życiu ludzkiemu. Efekt ten występuje tylko przy skrajnych temperaturach powyżej 25-30°C, co w rzeczywistości jest wyższą temperaturą odczuwalną, a metalowe elementy mogą mieć wartości znacznie większe - napisał Michał Majewski, menadżer utrzymania galerii handlowych sieci sklepów Carrefour. Jak zapewnił, firma Carrefour jest w posiadaniu dokumentacji powykonawczej, która zawiera informacje o zastosowanych materiałach, które przeszły rygorystyczne kontrole, niezbędne atesty i spełniają wszystkie normy Polskiej Normy.
Mieszkańcy narzekali także na nadmierny hałas powodowany przez centrale wentylacyjne umieszczone na dachu marketu. Co na to Carrefour? - Co do hałasu central nie jesteśmy w stanie wybudować na dachu ekranów dźwiękoszczelnych, które zmniejszyłyby na tyle poziom decybeli, by był on w stopniu zadowalającym czy niesłyszalnym. Urządzenia te są stosunkowo nowe i mieszczą się w widełkach decybeli podanych w dokumentacji techniczno-ruchowej. Wszystkie jednostki umieszczone na dachu podlegają okresowym kontrolom, a zauważone nieprawidłowości są natychmiast usuwane - tłumaczy M. Majewski.
Wiele wskazuje na to, że firma Carrefour spełnia wszystkie wymogi w zakresie prawidłowego utrzymania obiektu, a żadna z instytucji uprawnionych do jego kontroli nie może swoimi działaniami rozwiązać problemu mieszkańców. Czy to oznacza, że muszą oni wąchać smród i przebywać w nadmiernym hałasie? Jak wskazują prawnicy, mieszkańcy mają możliwość wystąpienia z powództwem cywilnym, jednak proces przed sądem może okazać się bardzo złożony. - Właściciel nieruchomości powinien przy wykonywaniu swego prawa do niej powstrzymywać się od działań, które by zakłócały korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę - mówi jeden z tomaszowskich adwokatów. - Przepis ten mówi o tzw. immisjach. Niestety, jest on bardzo ogólny, a udowodnienie faktu nadmiernej uciążliwości leży po stronie mieszkańców - dodaje.
Krzysztof Krasnodębski
Komentarze