Jak rozwiązać problem sinic w Zalewie Sulejowskim? Kto powinien zająć się zaśmieconymi nabrzeżami Pilicy? Co z niespełnionymi obietnicami wyborczymi komitetu prezydenta Marcina Witko? Na te i inne pytania próbowaliśmy znaleźć odpowiedź w rozmowie z Tomaszem Wawro, radnym miejskim i prezesem Koła nr 31 PZW "Starzyce",
Krzysztof Krasnodębski: Plan odtworzenia stawu starzyckiego pojawił się w trakcie ostatniej kampanii wyborczej. Niektórzy twierdzą, że to była właśnie tylko kampania, a pomysł z góry skazany był na niepowodzenie.
- W lutym 2020 r. wyraziłeś pogląd, że najprawdopodobniej pomysł nie zostanie zrealizowany w trakcie obecnej kadencji władzy rządzącej. A pamiętam materiał wyborczy na YouTubie z hasłem "dotrzymujemy słowa", w którym wystąpiłeś wraz z radnymi powiatowymi Mariuszem Strzępkiem i Szymonem Michalakiem.
- W tym czasie była ustalona funkcja rekreacyjna stawu starzyckiego. Pierwszy krok został zrobiony. Jestem po rozmowach z prezydentem. Prezydent podtrzymuje to, co wtedy mówił w kampanii wędkarzom. Wierzę w działania prezydenta - mam nadzieję, że wygra następne wybory, ale jeśli nawet nie Marcin Witko, to ja nadal będę wędkarzem i nadal będę chciał przewodniczyć kołu, które swoje tradycje zbudowało na stawie starzyckim.
- Dyrektor Dariusz Żeleźny przedstawił plan, rysunek, który ciężko nawet nazwać projektem. Skoro nie ma projektu do tej pory, to chyba zupełnie nic nie idzie w kierunku realizacji pomysłu?
- Wędkarze mieli zastrzeżenia co do tego rysunku. Brak stanowisk wędkarskich, wszędzie ścieżki rowerowe. Obawiali się, że dostęp do wody będzie ograniczony i stanie się to samo, co ze stawem spalskim. Inni mówili, że kanał wodny trzeba udrożnić, bo w trakcie suszy będzie problem z dopływem wody.
- Osobiście chciałbym, żeby zarówno zarząd okręgowy, jak i nasze koło prowadziło gospodarkę zarybieniową. Wędkarzom wiele nie potrzeba - wystarczy dostęp do brzegu. Ale na etapie budowy infrastruktury można też pomyśleć o organizacji zawodów sportowych. Rewitalizacje sprzyjają utrzymaniu konkretnych gatunków ryb. Przykładem jest Wolbórka, gdzie w ostatnim czasie można złowić pstrąga.
- Ile potrzeba na to pieniędzy?
- Padają różne kwoty. Mówi się o pięciu, a nawet o dziesięciu milionach złotych.
- Sinice w Zalewie Sulejowskim. Problem jest od lat. Ciągle się o nim mówi, pojawiają się różne pomysły. Czy mamy szanse kiedykolwiek pozbyć się problemu i co należy zrobić? Masz jakiś pomysł?
- A ty masz? Ja nie mam żadnego. Słyszałem kiedyś stwierdzenie, że ludzie doktoraty porobili na tych sinicach w zalewie... i na tych doktoratach się skończyło. My, wędkarze, borykamy się z tym na co dzień, szczególnie w okresie upalnym. Czasami sinice uniemożliwiają wędkowanie. Jakby był jakikolwiek pomysł, to już dawno ktoś by go wdrożył.
- A co z zaśmieconymi nabrzeżami. Tworzą się wysypiska. Straż rybacka niby działa, ale kontroli chyba jest za mało. Pozostaje tylko sprzątać, jak co roku?
- Kontrole społecznej straży rybackiej są i są też mandaty za zaśmiecanie. Jest również państwowa straż rybacka, która przez cztery lata wykonała ponad 2000 kontroli w naszym okręgu. Najwięcej śmieci pochodzi od wędkarzy - niedopite setki, puszki po piwie, słoiki. Dlatego poszczególne koła PZW powinny organizować akcje sprzątania. My sprzątamy.
- Wydaje się, że nie ma żadnej współpracy władz miasta z PGW Wody Polskie. Zarośla, brak dostępu do wody, powalone drzewa. W innych miastach coś się dzieje. Są zawierane porozumienia. Wody Polskie współfinansują zagospodarowanie nabrzeży? U nas nawet się o tym nie rozmawia.
- Z Wodami Polskimi od dawna jest problem. Współpraca oczywiście powinna być. Może gdyby wędkarze uczęszczali częściej w te trudno dostępne miejsca, to o problemie mówiłoby się częściej i temat byłby nośny. Może nikt nie zauważa, że do takiej współpracy mogłoby dojść?
- Radny Piotr Kucharski postuluje zagospodarowanie nabrzeży Pilicy od Niebieskich Źródeł do tamy na zalewie. Pojawił się też pomysł utworzenia ścieżek rowerowych od jazu do mostu żelaznego. Czy takie pomysły są realne?
- Jak najbardziej podoba mi się ten pomysł. Skoro my możemy marzyć, żeby kiedykolwiek staw starzycki był zrewitalizowany z pełną infrastrukturą, to tak samo warto kierować wszystkie siły i środki, żeby odkrywać inne tereny - również rekreacyjne.
- Trzy rzeki w mieście i tylko jedno kąpielisko. Mamy dostęp do wody, a wcale z tego nie korzystamy. Dlaczego?
- Możesz napisać, że w tym miejscu radny Wawro rozłożył ręce... Myślę, że trzeba szukać takich rozwiązań...
- Wędkarzy przybywa nad wodami czy ubywa? Ten sport nigdy nie był tani. Teraz wiele osób narzeka, że karta wędkarska obowiązuje jedynie na kilka rzek i zbiorników. Czy dobrym rozwiązaniem byłoby pozwolenie ogólnopolskie?
- Pojawił się już taki postulat. Jeden z ministrów określił takie właśnie kierunki działania. Opłata miałaby wynosić 250 zł. Zdania są podzielone. Działacze w okręgach wiedzą, że w PZW walczy się o podział pieniędzy. Jeżeli pieniądze dzieli się nierówno, to niektóre okręgi mogą lepiej gospodarować wodami. My jako okręg piotrkowski gospodarujemy na ponad 3000 hektarach wody. Osobiście przychylam się do pomysłu jednolitej opłaty. Byłoby to na pewno wygodne i komfortowe dla wędkarzy jeżdżących po Polsce.
- Co ciekawego czeka nas w tym sezonie wędkarskim?
- Rozszerzyliśmy propozycję imprez wędkarskich o bardzo popularną wśród wędkarzy metodę połowu - głównie karpi - method feeder. Metoda cieszy się dużym zainteresowaniem, w szczególności na łowiskach komercyjnych. Kiedyś bardzo popularna była metoda spławikowa. Dzisiaj w Internecie widać już jej zanik. Wraz z wprowadzeniem method feeder bardzo popularna stała się zasada "no kill". Planujemy także dwie tury mistrzostw w feederze klasycznym, mistrzostwa w spławiku i spiningu oraz szereg innych imprez. Na pewno będzie się działo.
- Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: Krzysztof Krasnodębski



Komentarze