W Spale i nad zalewem jest ich coraz mniej. Niektórzy wracają do Ukrainy. Są też tacy, którzy zostają w Polsce, ale muszą przeprowadzić się do tańszych ośrodków.
Niektórzy mieli to szczęście, że po przyjeździe do Polski trafili do ekskluzywnych hoteli i ośrodków. Wtedy (pod koniec lutego) nikt się nie zastanawiał, komu i jakie miejsce (o jakim standardzie) przyznać. Ważne było tylko to, żeby zapewnić dach nad głową.
Już po miesiącu (pod koniec marca) zaczęły się problemy. Wojewodowie, którzy zawierali porozumienia z poszczególnymi hotelami i ośrodkami, zaczęli liczyć wydawane kwoty. Wyszło im, że nie mogą dalej sypać pieniędzmi na wsparcie zakwaterowania uchodźców. Utrzymanie podwyższonych stawek od 70 do 120 złotych za osobę na dobę (ustawowe świadczenie zostało ustalone na poziomie 40 zł na dobę za jedną osobę) stało się w wielu przypadkach niemożliwe.

Czytała(e)ś wstęp naszego artykułu ? Spodobał Ci się ?
Kliknij aby wykupić Pełny dostęp już od 2,50 zł



Komentarze