224 tys. zł zapłacili tomaszowianie za łamanie obostrzeń związanych z epidemią koronawirusa. Portfele co niektórych uszczupliły się nawet o 10 tys. zł. Taka była "cena" np. za zorganizowanie domówki. Wbrew krążącym w mieście plotkom sanepid nie ukarał żadnego przedsiębiorcy.
Kończąca się lada dzień wiosna 2020 r. przejdzie z pewnością do historii. Do Polski dotarł bowiem wirus z Wuhan i ogłoszono w kraju stan epidemii, co ludzi zamknęło w domach, pracę częściowo przeniosło na własne biurka i kanapy, a czasem uniemożliwiło ją w ogóle. Na Polaków spadło szereg nakazów, zakazów i ograniczeń, które nie każdemu przypadły do gustu. Posypały się więc na nich kary - często bardzo wysokie. Podobnie było w Tomaszowie. Gdy trzeba było nosić maseczki, niektórzy nie nosili, gdy prawo zakazywało, poza niektórymi przypadkami, wychodzenia z domu i organizowania imprez, duża część tomaszowian wychodziła i spotykała się z grupami znajomych. Wielu z tych osób żadna kara nie spotkała, inni zostali "wyłowieni" przez policję bądź sprawa wydała się dzięki np. donosom sąsiadów czy innych osób.

Czytała(e)ś wstęp naszego artykułu ? Spodobał Ci się ?
Kliknij aby wykupić Pełny dostęp już od 2,50 zł



Komentarze