Spory czas mojego dzieciństwa ma związek z przebiegająca, nie tak daleko od mojego rodzinnego domu, linią kolejową. Zaczęło się to w niemowlęctwie. Urodziłem się na rok przed końcem II wojny światowej. W styczniu 1945 r. wycofujący się Niemcy wysadzili mosty kolejowe na Pilicy i Wolbórce.
Po wybuchu około jednokilogramowa część stalowej konstrukcji z mostu na Wolbórce wyrzucona siłą eksplozji spadła w naszym ogródku, co było możliwe, gdyż w linii prostej dzieliło te dwa miejsca ok. 400 metrów.

Czytała(e)ś wstęp naszego artykułu ? Spodobał Ci się ?
Kliknij aby wykupić Pełny dostęp już od 2,50 zł



Komentarze