Puste półki w sklepach, sprzedawcy boją się pracować, pracownicy dbają o bezpieczeństwo, ceny poszły w górę.
Zagrożenie epidemiologiczne związane z szerzeniem się koronawirusa wywołało olbrzymi niepokój wśród mieszkańców naszego miasta. Miało to bezpośrednie przełożenie na funkcjonowanie supermarketów, aptek i drogerii. Ceny niektórych produktów wzrosły o 1400%.
Szturmem na supermarkety... pustki na półkach
Największy chaos w handlu panował od środy, 11 marca do piątku, 13 marca. Sytuacja zaczęła uspokajać się w sobotę. - Ludzie kupowali dosłownie wszystko. Jak nie mieli już pomysłów co kupić, patrzyli na siebie nawzajem i wkładali do koszyków to samo co inni - mówi zastępca kierownika jednego z supermarketów. - Pracuję w branży spożywczej 20 lat i w życiu czegoś takiego nie widziałem. Nawet w okresach przedświątecznych - dodaje.

Czytała(e)ś wstęp naszego artykułu ? Spodobał Ci się ?
Kliknij aby wykupić Pełny dostęp już od 2,50 zł



Komentarze