Postęp technologiczny sprawia, że klienci elektromarketów często nie potrafią sami dokonać wyboru odpowiedniego dla siebie sprzętu. Czego mogą spodziewać się od doradców w tomaszowskich elektromarketach i jak wygląda ich praca? Na to pytanie postaramy się odpowiedzieć, rozmawiając z obecnymi i byłymi pracownikami jednego z dużych tomaszowskich sklepów.
- Niestety dbanie o dobro klienta to całkowita fikcja. Firma narzuca nam co mamy sprzedawać. Zadajemy klientowi szereg pytań, zmierzających do rozpoznania jego potrzeb, tak aby wzbudzić jego zaufanie. Klient zaczyna nam ufać, a my proponujemy produkt, którego cena nie jest adekwatna do jakości. Musimy tak postępować. Każdy kto chce być lojalny wobec klienta niestety nie nadaje się do tej pracy. Tu nie można mieć skrupułów - wyznaje jeden z pracowników sklepu. - Wczoraj sprzedałem lodówkę za 1400 zł. Obok tej lodówki stała druga, która różniła się jedynie kolorem szuflad zamrażalnika a kosztowała 200 zł mniej. Za taką sprzedaż dostałem premię 20 zł. Gdybym postąpił inaczej, oprócz braku gratyfikacji dostałbym reprymendę od kierownika - dodaje.

Czytała(e)ś wstęp naszego artykułu ? Spodobał Ci się ?
Kliknij aby wykupić Pełny dostęp już od 2,50 zł



Komentarze