Zarówno w Tomaszowie, jak i w Sanoku czy Krakowie mówią o nim - Nasz Mistrz
Miałem 12 lat, kiedy to wszystko się zaczęło.
Był marzec lub kwiecień 1963 roku, bardzo słoneczny i ciepły dzień. Z kolegami z Niskiej poszliśmy nad Pilicę popływać. Jeden z nich zaproponował, aby wypożyczyć kajak. Zaczęliśmy szukać od strony Brzustówki - bez skutku. Dowiedzieliśmy się, że kajakowe wypożyczalnie czynne są dopiero od czerwca. Mimo to szukaliśmy dalej. Doszliśmy do przystani harcerskiej. Nad brzegiem rzeki stał Marian Sych - instruktor kajakarstwa. Zapytaliśmy, czy możemy wypożyczyć kajak. On na to, że wypożyczyć nie możemy, ale możemy się zapisać do sekcji kajakowej - więc się zapisaliśmy. Tak się zaczęło moje kajakowanie. Na przystani były tylko drewniane kajaki turystyczne. Na takich pływaliśmy, trenowaliśmy i startowaliśmy, chociaż były bardzo ciężkie. Kajaki wyczynowe zostały zakupione dopiero w następnym roku. Były drewniane, produkowane w Chojnicach, bardzo lekkie. Kajak jednoosobowy K-1 ważył 12 kilogramów, K-2 18 kg, a K-4, czteroosobowy, 30 kg.

Czytała(e)ś wstęp naszego artykułu ? Spodobał Ci się ?
Kliknij aby wykupić Pełny dostęp już od 2,50 zł



Komentarze