Warsztaty Terapii Zajęciowej to miejsca, w których osoby dorosłe z niepełnosprawnościami szyją, rzeźbią, gotują, dbają o ogrody, przygotowują przedstawienia teatralne, ale przede wszystkim uczą się życia w świecie, który jest dla nich niczym miejska dżungla. Według danych Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych w Polsce działa 700 takich placówek. Niektóre, tak jak Warsztat Terapii Zajęciowej przy Stowarzyszeniu Rodzin Dzieci i Osób Niepełnosprawnych w Tomaszowie Maz., rehabilitują społecznie i zawodowo swoich podopiecznych już od 25 lat.
WTZ, który dziś mieści się w budynku byłego Gimnazjum nr 2 przy ul. Warszawskiej, rozpoczął swoją działalność w 1994 r. Był pierwszą placówką tego typu w naszym mieście i jedną z pierwszych w województwie łódzkim. Powstał z inicjatywy Spółdzielni Inwalidów "Tomwin" - a właściwie jej ówczesnego prezesa Tomasza Śmiechowicza - i przy niej funkcjonował do 2005 r. Po wykonaniu niezbędnych prac adaptacyjnych i modernizacyjnych na potrzeby WTZ-u udało się przystosować część pomieszczeń przy ul. Farbiarskiej 20. - Terapię rozpoczęło wówczas 20 pełnoletnich osób niepełnosprawnych, dla których nie było miejsca w społeczeństwie, które dotychczas zdane były na siedzenie w domu - wspomina Gabriela Wojciechowska, obecna kierowniczka placówki, która związana jest z nią od początku jej funkcjonowania.
Pierwszą i wieloletnią kierowniczką WTZ została Krystyna Jaros. Funkcję asystenta socjalnego i pielęgniarki powierzono Jadwidze Kleszcz, a psychologa Annie Rawskiej. Terapeutkami zajęciowymi były wówczas: Anna Adamczyk, Anna Śliwińska, Magdalena Gostyńska, Agnieszka Pazura i Gabriela Wojciechowska. Pół roku później powstała kolejna pracownia terapeutyczna i do pracowników dołączył Tomasz Zaborowski. Warsztat, mimo nie najlepszych warunków lokalowych, stale się rozwijał i w miarę możliwości przyjmował nowych uczestników.
Od stycznia 2005 r. WTZ przejęło Stowarzyszenie Rodzin Dzieci i Osób Niepełnosprawnych, którego ówczesną (i wieloletnią) prezeską była Marianna Przewoźnik. Po długich staraniach udało się dla placówki znaleźć nową, nieco większą siedzibę. Przeprowadzka nie była zbyt uciążliwa logistycznie, bo na drugą stronę ul. Farbiarskiej - do budynku, w którym funkcjonowały warsztaty dla uczniów byłej szkoły budowlanej. Jednak już koszt remontu i przystosowania pomieszczeń (udało się m.in. urządzić salę z urządzeniami do rehabilitacji ruchowej) stowarzyszenie i WTZ musiały ponieść same. A nie były one małe.

Czytała(e)ś wstęp naszego artykułu ? Spodobał Ci się ?
Kliknij aby wykupić Pełny dostęp już od 2,50 zł



Komentarze