Wydawałoby się, że w XXI w. niewiele jest barier dla osób niepełnosprawnych. Jednak, choć jest ich mniej niż dawniej, wciąż jeszcze są i potrafią uprzykrzyć życie. Trudno jest np. dostać się na dworzec autobusowy.
Pan Walenty, nasz stały czytelnik, ma niepełnosprawną wnuczkę. Ostatnio zawoził ją z żoną na autobus dalekobieżny. - Nie mieliśmy oczywiście gdzie pod dworcem zaparkować, bo miejsc tam jest mało i wszystkie były zajęte. Nie ma też "koperty" dla osób niepełnosprawnych. To była dla nas pierwsza trudność, bo wnuczka ma problemy z chodzeniem, więc powinna mieć możliwość zaparkowania jak najbliżej, żeby nie chodzić zbyt daleko - mówi mężczyzna. - Stanąłem więc na chwilę tak, że zablokowałem inne auta. Dobrze, że byłem z małżonką, to wysiadła z wnuczką, a ja odjechałem i zaparkowałem pod przychodnią, skąd wróciłem na dworzec. Wnuczce trudno było wejść na górę na stanowiska autobusów, bo choć tam jest podjazd, to nie ma poręczy. Dobrze, że byliśmy we trójkę, to jakoś daliśmy radę, ale było ciężko. A jak ktoś niepełnosprawny przyjedzie sam, to jak się będzie tam wspinał bez poręczy? - pyta pan Walenty. Uważa, że poręcz nie jest chyba aż tak dużym wydatkiem, żeby nie można było jej zainstalować, a znacznie ułatwiłaby ona życie nie tylko osobom niepełnosprawnym, ale i starszym i niedołężnym. Wioletta Pełka-Wójciak, prezeska PKS w Tomaszowie mówi, że na razie żadna inwestycja na dworcu nie jest planowana, co jest związane z sytuacją finansową firmy. Nie dochodziły także do nich głosy o potrzebie poręczy przy podjeździe. - Trzeba się będzie nad tym zastanowić - mówi prezeska. Zauważa też, że niepełnosprawni mogą wejść czy wjechać wózkiem także od innej strony dworca. Od ulicy Dworcowej nie ma jednak takiego wejścia, chyba że z tej, gdzie wjeżdżają autobusy, a tam jest przecież zakaz ruchu pieszych i zakaz wjazdu.
To nie koniec perypetii pana Walentego podczas wyprawy na dworzec PKS. Jak już dostali się na stanowiska autobusowe, to okazało się, że Polonus nie wjeżdża już na dworzec, tylko zatrzymuje się na stacji paliw obok. Więc musieli wrócić, znowu zejść i iść na stację. - Może osobie zdrowej nie sprawiłoby to dużego problemu, ale wnuczka ma przecież problemy z chodzeniem, ledwo żeśmy zdążyli na czas. Wiem, że Polonus to inny przewoźnik niż PKS w Tomaszowie, ale żeby choć ktoś kartkę wywiesił, że tego autobusu już z dworca nie ma - żali się mężczyzna i liczy na to, że kiedyś podróże będą dla jego wnuczki trochę łatwiejsze.

Czytała(e)ś wstęp naszego artykułu ? Spodobał Ci się ?
Kliknij aby wykupić Pełny dostęp już od 2,50 zł



Komentarze