Ktoś w naszym kraju uparł się, by dokuczać działkowcom z Rodzinnych Ogrodów Działkowych. A może chodzi pośrednio o uderzenie w Polski Związek Działkowców, bo i taką opinię można usłyszeć.
Od kilku lat rządzący szukają haków na działkowców i ich związek, na ich samorządność wypracowaną przez ponad 100 lat istnienia ogrodów i reprezentujących je organizacji społecznych. Były wojny o statut, o gabaryty domków w ogródkach, o sposób utylizacji śmieci z działek. Wraz z powstaniem nowego tworu pod nazwą Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie (PGWWP) wróciła przerabiana już kilka lat temu sprawa wody zużywanej w ogrodach. Nie jest to woda czerpana z sieci publicznej. Wszystkie ROD mają własne studnie, w większości głębinowe, które poprzez system pomp, zbiorników i sieci rur zasilają krany w ogródkach. Można tu dodać, że woda czerpana z ziemi przy podlewaniu wraca do gruntu. Za tę wodę działkowcy muszą płacić, i to dwa razy. Po raz pierwszy za budowę ujęć - studni i infrastruktury z tym związanej (pompy, zbiorniki, rurociągi). Jakiś czas temu wprowadzono opłaty za wydobytą z ziemi wodę. Wydawało się, że sprawa jest już uregulowana. Okazuje się, że nie. Wody Polskie z chwilą swojego powstania forsują radykalne podwyżki cen czerpanej z ziemi wody.
Do krajowego zarządu PZD reprezentującego interesy działkowców płyną pisma z ROD w tej sprawie. ZK PZD przeanalizował z prawnikami ten temat. Okazuje się, że podwyżki forsowane przez Wody Polskie oparto o wadliwą interpretację istniejących przepisów. Dla działek nie zastosowano przepisów, że dla celów rolniczych opłaty są łagodniejsze. Wody Polskie powołują się na ustawę o VAT, wskazując, że prawo wodne nie definiuje pojęcia "cele rolnicze". Jednak wykładnia przepisów podatkowych przyjęta przez Wody Polskie jest sprzeczna z poglądami izb skarbowych, które w swoich interpretacjach wskazują, że ROD mieszczą się w "celach rolniczych", obejmujących nie tylko grunty rolne, ale i leśne, a więc również "tereny zieleni miejskiej", a ogrody są do nich zaliczane. Sprawa trafi zapewne do sądu administracyjnego.
Dodać trzeba, że aby czerpać wodę z ziemi, należy uzyskać pozwolenia wodnoprawne, a to też związane jest ze sporymi kosztami ze skromnych budżetów ROD. Bałagan prawny, dowolność interpretacji przepisów czy może szukanie pieniędzy na zaspokajanie obietnic wyborczych? Nie pierwszy to taki galimatias, a przecież ROD i PZD to organizacje społeczne zrzeszające rodziny, w tym wielu emerytów, o ochronie których tyle mówią rządzący.

Czytała(e)ś wstęp naszego artykułu ? Spodobał Ci się ?
Kliknij aby wykupić Pełny dostęp już od 2,50 zł



Komentarze