W środę, 11 września w Wólce Jagielczyńskiej (gm. Czerniewice) doszło do tragicznego wypadku. Zginął 52-letni myśliwy, postrzelony przez swojego kolegę.
Wcześnie rano mężczyźni wybrali się na polowanie. Kiedy jeden z nich wyjmował sztucer z tylnego siedzenia samochodu, broń nagle w niekontrolowany sposób wystrzeliła. Pocisk trafił w głowę kolegi myśliwego, stojącego kilka metrów dalej. 52-letni mężczyzna zginął na miejscu.
Policjanci przesłuchali myśliwego, który wyjmował broń z auta. Jego sztucer został zabezpieczony przez funkcjonariuszy, którzy pod nadzorem prokuratora do późnych godzin popołudniowych prowadzili czynności na miejscu tragedii.
- Na chwilę obecną nie możemy nic więcej na ten temat powiedzieć. Zostało wszczęte śledztwo. Będziemy wiedzieć więcej po zebraniu pełnego materiału dowodowego. Na miejscu pracują jeszcze śledczy - mówił w środę po południu Michał Dębowski, zastępca prokuratora rejonowego w Tomaszowie.
Do podobnego zdarzenia doszło trzy lata temu (w październiku 2016 r.) w pobliżu Strzemeszny (również w gminie Czerniewice). Wtedy zginął 62-letni myśliwy, postrzelony przez o dwa lata młodszego kolegę, który był pewien, że strzela do dzika. 60-latek usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci. Ważne w ustaleniu dokładnych okoliczności zdarzenia z Wólki Jagielczyńskiej będą opinie biegłych z zakresu medycyny, balistyki i amunicji.
Po zakończeniu śledztwa przez prokuraturę okoliczności tego zdarzenia będzie też wyjaśniać Zarząd Okręgowy Polskiego Związku Łowieckiego w Piotrkowie Tryb.

Komentarze