Urządzenie do ratowania życia znajduje się w kościele Matki Bożej Nieustającej Pomocy. - To był pomysł strażaków. Jeden z nich sfinansował zakup
defibrylatora. Chciał zachować anonimowość. Przeprowadzone zostało już szkolenie dla straży pożarnej, księży i asysty kościelnej. Chcielibyśmy, by nasi parafianie również zaznajomili się z obsługą tego urządzenia. To bardzo potrzebna umiejętność. Obecnie defibrylator znajduje się w kościele pod chórem, przy wejściu. Rozważamy możliwość przeniesienia go przed świątynię, żeby w razie potrzeby był do niego łatwiejszy dostęp - mówi ks. Zbigniew Kowalczyk, proboszcz parafii MBNP w Ludwikowie.
Defibrylatory są na wyposażeniu karetek pogotowia i jednostek straży pożarnej. Są również w niektórych pociągach. Defibrylator znajduje się też na pływalni "Złota Rybka". Takie urządzenie ma również WOPR w Tomaszowie. - Podczas dyżurów nasi ratownicy mają je na wyposażeniu. Kupiliśmy je z pieniędzy z budżetu obywatelskiego. Przydałoby się jeszcze jedno, takie stacjonarne, przy naszej bazie w Smardzewicach, gdzie latem jest duże skupisko ludzi. Defibrylatory w krajach Europy Zachodniej czy w Stanach Zjednoczonych są na każdym parkingu podziemnym czy w miejscach, w których gromadzi się dużo ludzi. W naszym mieście powinny być chociaż w centrum. Takie stacjonarne urządzenia można chronić przed złodziejami czy wandalami. Są systemy zabezpieczające - mówi Damian Błaszczyk, zastępca prezesa WOPR w Tomaszowie.
W ramach budżetu obywatelskiego stacjonarny defibrylator miał zostać zamontowany na placu Kościuszki.

Komentarze