Niemowlęta zagubione podczas nalotu, płonące kamienice, cukierki od Niemców,
które miały zatruwać, trupy w szopie i bitwa o
Tomaszów - tak wyglądał wrzesień 1939 r. w naszym mieście.
Okna oklejali taśmą
Kiedy 80 lat tamu 1 września około godziny 4.35 Niemcy bombardowali Wieluń, a pięć minut później doszło do ataku pancernika Schleswig-Holstein na Westerplatte, Tomaszów jeszcze spokojnie spał bądź budził się do życia, choć o groźbie wojny i u nas wcześniej się mówiło. Miasto nie było do niej przygotowane. W 1939 r. wzmożono jedynie szkolenia drużyn samarytańskich organizowanych przez PCK i OSP,
a w podziemiach browaru Knothego urządzono schron przeciwlotniczy dla władz miasta. Dopiero 25 sierpnia zaczęto kopać rowy ochronne w najbardziej zagrożonych dzielnicach. Większość ludzi nie wierzyła, że wojna wybuchnie. Generał Edward Rydz-Śmigły mówił, że nasze wojsko jest dobrze wyszkolone i nie oddamy Niemcom nawet guzika. - Kiedy wojna wybuchła, władze nakazały oklejać okna taśmą, aby w wyniku wstrząsów nie wylatywały szyby - wspomina 88-letnia Jadwiga Dębiec.

Czytała(e)ś wstęp naszego artykułu ? Spodobał Ci się ?
Kliknij aby wykupić Pełny dostęp już od 2,50 zł



Komentarze