– mówi Bogdan Kącki, burmistrz Inowłodza. – Postawimy raczej na funkcjonalny deptak. Nie mamy zamiaru wycinać drzew. Zieleni będzie nawet więcej – dodaje. Dyskusja na temat rewitalizacji centrum Inowłodza wzbudza dużo emocji. Kilka dni temu odbyła się pierwsza tura konsultacji społecznych.
Inowłódz pozyskał na ten cel prawie 10,5 miliona złotych, z czego 9,9 mln zł to środki unijne, a prawie 600 tys. zł pochodzi z budżetu państwa. Projekt ma pochłonąć nieco ponad 11,6 mln zł, czyli wkład gminy będzie niewielki. Inwestycja została podzielona na trzy zadania. Pierwsze to zagospodarowanie terenu wokół ośrodka zdrowia, czyli ogrodzenie, utwardzenie nawierzchni, budowa parkingów. Oczyszczony (i odmulony) zostanie zbiornik przy budynku byłej synagogi (obecnie sklepu), przy trakcie spacerowym prowadzącym z zamku do Kościoła św. Idziego. Sadzawka ma niechlubną sławę, bo utonęło w niej już kilka osób. Po rewitalizacji ma być bezpiecznej, teren będzie uporządkowany. W obrębie dawnej synagogi zostanie zamontowane stylizowane ogrodzenie. Będą nowe ławki i tablice informacyjne. Wzmocnione zostaną skarpy, przepusty i grodzie. Jednak największą atrakcją będą instalacje na wodzie. Powstaną drewniane kładki prowadzące do altany na środku sadzawki, która będzie oświetlona stylowymi lampami. Będzie też pływająca fontanna z podświetlonymi w różnych kolorach strumieniami wody.
Najwięcej emocji budzi trzecie zadanie, czyli rewitalizacja Placu Kazimierza Wielkiego (władcy, który w 1344 r. podniósł Inowłódz do rangi królewskiego miasta) wraz z przyległymi ulicami Tamka, Piliczną i Krótką, które stanowią część zachowanego układu przestrzeni miejskiej z XI w. Obecnie niewiele na to wskazuje. To miejsce ma głównie charakter parkowy. Turystom trudno dostrzec, że to historyczne centrum miasta. Jest tylko stylowa studnia, królewski tron (postawiony z okazji przywrócenia praw miejskich) czy malowidła na przystanku (również w innych miejscach w Inowłodzu) wykonane przez artystów z Fundacji "Czarna Kura" i Kasztelanii Inowłodzkiej.
Mieszkańcy mają podzielone zdania na temat zagospodarowania i przyszłego wykorzystania tego miejsca. Są tacy, którzy twierdzą, że na królewskim placu nic nie trzeba zmieniać. Inni wręcz przeciwnie, uważają, że powinno się nadać temu miejscu nowe znaczenie. Wszyscy są zgodni za to co do tego, żeby nie tworzyć nowych atrakcji kosztem zieleni. – Plac jest położony w pobliżu ruchliwej drogi. Konary drzew stanowią ostoję spokoju i wyciszenia. To miejsce ma swój klimat. Może trzeba mu tylko nadać trochę historycznego sznytu – uważa jedna z mieszkanek Inowłodza.
– Tak też zamierzamy zrobić. Nie będzie żadnej betonozy, rynku czy niefunkcjonalnego placu. Postawimy raczej na deptak, wzdłuż którego będzie mnóstwo zieleni, nawet więcej niż obecnie – uspokaja B. Kącki.
Kilka dni temu w inowłodzkiej Sołtysówce władze miasta i gminy spotkały się z mieszkańcami, żeby wymienić się poglądami na temat czekającej ich inwestycji. W konsultacjach brali też udział przedstawiciele łódzkiej firmy projektowej ARTA, która zaprezentowała pięć koncepcji zagospodarowania przestrzennego tego terenu. – Wiele kwestii już udało się ustalić. Na następnych dwóch spotkaniach doprecyzujemy kolejne szczegóły. A później już ruszymy z pracami projektowymi. Z początkiem przyszłego roku chcemy ogłosić przetarg na wykonanie prac – planuje burmistrz.
Po rewitalizacji Plac Kazimierza Wielkiego ma nawiązywać do ponad 1000-letniej historii Inowłodza. Studnia, tablica z makietą prezentującą miasto w średniowieczu, być może na placu stanie też pomnik króla Kazimierza i ławeczka poświęcona Julianowi Tuwimowi. – Będą prowadzone prace archeologiczne. Chcemy pokazać fragmenty murów i bram miejskich sprzed setek lat – dodaje B. Kącki.
(fot. miasto Inowłódz)
ag



Komentarze