W ostatnim czasie chłód jest tak dotkliwy, że wszelkie systemy grzewcze (tam, gdzie ludzi na to stać) pracują pełną parą. Niestety czasem mieszkańcy ogrzewają domy tym, czym nie powinni lub palą w piecach nieumiejętnie.
Są dni, kiedy w naszym mieście nie ma czym oddychać. Dym szczypiący w oczy i gardła pojawia się w wielu miejscach, np. na Warszawskiej, Długiej, w okolicach ulicy Popiełuszki, Żeromskiego, Zawadzkiej, Legionów czy w centrum. – Zdarza się, że jadąc ulicą Warszawską, ciężko kierować, taki leci dym – mówi jedna z mieszkanek. – Podobną sytuację miałam na ul. Popiełuszki. Gdy wysiadłam z auta, nie miałam czym oddychać – dodaje.
Źle jest także tam, gdzie są stare kamienice, choć TTBS sukcesywnie wymienia systemy grzewcze. W wielu mieszkaniach są jednak tradycyjne piece. Zdarza się, że podczas dużego mrozu ludzie wypalają cały opał przygotowany na większą liczbę dni, a brakuje im pieniędzy na drewno czy węgiel. Są też osoby, którym pieniędzy nie brakuje, ale wolą "zaoszczędzić", paląc w piecu np. starymi, lakierowanymi meblami itp. Śmierdzący dym z kominów roznosi się na okolice.
Jak się dowiedzieliśmy, od 1 października (czyli od początku sezonu grzewczego) do 22 grudnia ub. roku Straż Miejska w Tomaszowie przeprowadziła 17 kontroli palenisk, w trakcie których nałożono dwa mandaty karne na łączną kwotę 400 zł za wykroczenie z art. 191 Ustawy o odpadach. Pobrano też dwie próbki paleniskowe, z których jedna potwierdziła spalanie niedozwolonych substancji. W związku z tym zostanie sporządzony wniosek o ukaranie do Sądu Rejonowego w Tomaszowie. Z części domów śmierdzący dym nie wydobywa się dlatego, że mieszkańcy spalają niedozwolone substancje, lecz z powodu nieprawidłowego procesu grzewczego, złej jakości opału czy palenia mokrym drewnem. Czuć to niestety na ulicach.



Komentarze