Każdego dnia zarówno piesi, jak i kierowcy (także spoza naszego miasta) przeżywają koszmar na ulicach Warszawskiej oraz Ujezdzkiej, gdzie w wyniku częstego zamykania przejazdu kolejowego tworzą się gigantyczne korki. Pojawiło się jednak światełko w tunelu (i to dosłownie).
Linia kolejowa nr 25 biegnąca przez Tomaszów pomaga mieszkańcom miasta w dojazdach do pracy, szkoły, domu, na wakacje, jak również jest ważnym szlakiem transportowym. Zamykanie przejazdów drogowo-kolejowych prowadzi jednak do ogromnych utrudnień w ruchu kołowym. Problem dotyczy nie tylko aut osobowych, ale i tranzytu. Z sytuacji nie są zadowoleni również piesi – zwłaszcza mieszkańcy Starzyc, ulic Ujezdzkiej, Piaskowej i przyległych. – Ostatnio wracałam do domu ulicą Warszawską, jechałam z dzieckiem. Był wielki upał. Zamknięto przejazd kolejowy w Starzycach. Przejeżdżały akurat dwa pociągi. Zrobił się taki korek, że stałam kilkanaście minut. To był koszmar – opowiada jedna z mieszkanek.
Sznur pojazdów ciągnął się od przejazdu kolejowego aż po os. Niebrów oraz na całej długości ulicy Ujezdzkiej aż do szkoły w Komorowie. Stały zarówno osobówki, jak i tiry, samochody dostawcze itd. Nie jest to odosobniony przypadek, lecz codzienność, choć – owszem – zależy to od dnia i pory, czasem korki są nieco mniejsze. W wielu przypadkach potężne, utrudniające dojazd na czas do szkoły, pracy i z powrotem. Nie zawsze jest możliwość skorzystania z dróg alternatywnych. Zresztą np. z ulicy Milenijnej czy Strefowej też ciężko wyjechać w takich sytuacjach w ul. Ujezdzką. Kierowcy czasem przepuszczają się grzecznościowo, co doprowadzić może do kolizji i wypadków, np. z powodu niewystarczającej widoczność bądź mylnie odczytanych intencji innych kierujących.
Nerwowo jest także po podniesieniu szlabanów na przejeździe na ul. Warszawskiej. Długo trwa rozładowywanie korka. Nagminnie dochodzi do wymuszania pierwszeństwa przez kierowców wyjeżdżających z ulicy Ujezdzkiej w lewo, w stronę torów. Z duszą na ramieniu próbują się włączyć do ruchu również kierowcy z ul. Tamka. To już czasem graniczy z cudem.
Cała nadzieja w inwestycji zapowiadanej przez związanego z Tomaszowem ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka, która ma obejmować budowę tunelu pod torami, rondo przy zjeździe do Spały i rondo na ul. Ujezdzkiej. Jak powiedział minister Klimczak, to rozwiązanie pomoże mieszkańcom bezpiecznie wyjechać w stronę Spały, Radomia czy po prostu dojechać do swojej posesji. Bez stania w korkach, jak to się dzieje obecnie.
Oczywiście na zmiany przyjdzie nam jeszcze poczekać. Na razie trwają procedury przetargowe na opracowanie dokumentacji przedprojektowej – koncepcji programowo-przestrzennej, która określi założenia techniczne oraz uwarunkowania terenowe wraz ze wstępnymi kosztami. Wykonawca zorganizuje konsultacje z władzami samorządowymi z udziałem mieszkańców, zidentyfikuje potrzeby społeczne i na tej podstawie przygotuje co najmniej trzy możliwe warianty do realizacji. Koncepcja będzie podstawą do przygotowania dokumentacji projektowej niezbędnej do budowy obiektu.
Są osoby, które martwią się o to, że realizacja tak ogromnego przedsięwzięcia będzie trwała długo i utrudni życie mieszkańcom i użytkownikom tych dróg (i przejazdu). A może warto zadać inne pytanie: Czy może być gorzej niż jest obecnie? Raczej wątpliwe, a jeśli tak, to na krótko, by potem było jak na drogach w XXI w.
J.D.



Komentarze