Maj to tradycyjnie miesiąc Pierwszych Komunii Świętych. Są one bardzo ważnym wydarzeniem dla dzieci, ale też wysiłkiem, w tym finansowym, dla najbliższych.
Za nami pierwsze uroczystości komunijne w parafiach w Tomaszowie i na terenie powiatu. W każdą następną niedzielę maja odbędą się w kolejnych kościołach, do których przypisane są konkretne szkoły. Dzieci nie muszą przystępować do sakramentu wraz ze swoimi klasami, ale mogą w swoich parafiach (jeśli akurat do szkoły uczęszczają w innym rejonie). W praktyce jednak większość uczniów idzie tam, gdzie ich szkoła. Dzieci przygotowują się do przyjęcia sakramentu cały rok na lekcjach religii oraz mszach św. W tym roku było trudniej, bo jest tylko jedna lekcja religii tygodniowo w szkole Było to też wyzwanie dla katechetów. Przed komuniami w kościołach odbywają się próby uroczystości, a w soboty, w przeddzień uroczystości, pierwsza spowiedź. Z rozmów z rodzicami wynika, że większość przyjęcie po komunii robi w restauracjach. – Salę na komunię miałam zarezerwowaną 2,5 roku temu. Wiedziałam, że może być potem z tym problem. Są osoby, które miejsca szukają na ostatnią chwilę. Czasem ktoś zwolni rezerwację i im się udaje. Czasem robią przyjęcia nawet kilkadziesiąt kilometrów od Tomaszowa – mówi jedna z matek.
Obecnie w mediach społecznościowych już pojawiają się ogłoszenia, że ludzie szukają sali bądź kucharek i kelnerek na terminy w maju 2028 r. Niekiedy poszukiwane są sale nawet na 50–70 osób. Część rodziców robi przyjęcia komunijne jak małe wesela. Koszty komunii są w tym roku bardzo duże. Za tzw. talerzyk płaci się ok. 200-300 zł za osobę. Jeśli więc ktoś robi przyjęcie na 50 osób, to może zapłacić nawet 15 tys. zł. Oczywiście wiele rodzin robi przyjęcia dużo mniejsze, na ok. 15-20 osób, zapraszając najbliższą rodzinę. Są też rodzice, którzy zapraszają gości na obiad co domu i wtedy koszty są mniejsze. Modne jest zamawianie cateringu.
Bardzo drogie są stroje komunijne. W większości kościołów dzieci przychodzą ubrane w alby. Jej koszt to około 300 zł plus dodatki oraz obuwie. Zdarza się, że zamiast alby trzeba kupić sukienkę lub garnitur, co podwyższa koszt. Za sukienkę, wianek, obuwie i inne dodatki zapłacimy obecnie około 1000-1600 zł. Niektórzy starają się obniżyć koszty, kupując rzeczy używane bądź tanich marek, np. z Chin.
Rodzice komunijni wydają też dużo na usługi fotograficzne, zarówno w kościele, jak i na przyjęciach, plenerach komunijnych, na torty, jak również na usługi fryzjerskie. Często dziewczynki mają umówionego fryzjera przed komunią w domu, a chłopcy na dzień czy kilka dni przed. Popularne są także ścianki komunijne do zdjęć na sali, dekorowanie sali kwiatami, balonami itd., co też generuje koszty. Jeśli na przyjęciu komunijnym jest sporo dzieci, można zamówić animatorki, które poprowadzą zabawy z nimi. Cena takiej usługi to też ok. 600 zł za dwie godziny.
Do tych kosztów dochodzą składki na medaliki, różańce, książeczki do nabożeństwa – ok. 200 zł oraz składki do kościoła – ok. 100–200 zł od dziecka. Kościoły są sprzątane przez rodziców w przeddzień uroczystości oraz dekorowane przez rodziców bądź wynajęte dekoratorki.
Można powiedzieć, że dzisiejsze komunie są drogie i nie przypominają tych dawnych, nawet z lat 90. XX. Dawniej w domach przygotowywało się obiad, ciasta, czasem przekąski i to wszystko. Dzieci bawiły się na podwórkach i pod blokami, gdzie pokazywały sobie prezenty: rowery, zegarki, hulajnogi, walkmany, magnetofony, złote kolczyki itd. Obecnie komunie przypominają małe wesela, tylko bez tańców. Pytanie, gdzie w tym wszystkim radość z przeżywania sakramentu, prawdziwe relacje i przeżycia duchowe? Otóż one zależą od samych dzieci, rodziców, katechetów, księży w kościołach. Kto chce dobrze przygotować dziecko do Pierwszej Komunii Świętej, to to zrobi. Kto nie chce, nie zrobi. I nie ma tu znaczenia kto, za ile i gdzie przygotuje przyjęcie i jakie prezenty młody katolik dostanie.
(fot. FB Szkoły Podstawowej nr 9)
J.D.



Komentarze