Jedni rodzą się pod szczęśliwą gwiazdą i wszystko im w życiu łatwo przychodzi. Inni wciąż mają pod górkę, a los doświadcza ich na każdym kroku. Do niektórych czasem uśmiechnie się szczęście, ktoś poda pomocną dłoń. Tak jak do pani Urszuli i jej dwóch niepełnosprawnych synów.
W dzisiejszym zabieganym świecie większość z nas koncentruje się na własnych sprawach i dba wyłącznie o swoje interesy. Ale są (na szczęście) i tacy, którzy nie potrafią przejść obojętnie obok tych, którzy nie radzą sobie w codziennym życiu lub potrzebują pomocy z innych względów. Do takich osób należy pani Ania oraz jej partner Marcin. To oni podczas ubiegłorocznej akcji Szlachetna Paczka trafili jako wolontariusze na panią Urszulę, która mieszka wraz z dwoma niepełnosprawnymi synami w Tomaszowie Mazowieckim, w warunkach, które urągają ludzkiej godności. Aż dziwne, że nikt wcześniej nie zainteresował się ich losem, choć rodzinę odwiedza regularnie pracownik socjalny z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej.
– Gdy poznałam tę rodzinę, łzy stanęły mi w oczach. Żadna inna nie potrzebowała większej pomocy! Tutaj czas się zatrzymał kilkadziesiąt lat temu! Udało mi się znaleźć dla nich darczyńcę, który po dziś dzień wspiera rodzinę, dostarczając ciepłe posiłki każdego dnia. To Bistro Sie je je i jego właścicielki Asia i Nina, którym dziękuję ogromnie za okazane serca – mówi pani Anna.
Ale jednorazowe wsparcie dla pani Uli i jej synów to za mało. Ona sama, choć też podupadła na zdrowiu (czeka ją m.in. operacja biodra, bo skutkiem zbyt późnego leczenia ma o kilka centymetrów krótszą nogę), sama opiekuje się dwoma dorosłymi już, ale niepełnosprawnymi synami (jeden jest osobą niedowidzącą, choć z rokowaniami na przynajmniej częściowe odzyskanie wzroku, drugi cierpi na wiele schorzeń). Sama ich myje, goli, ubiera, przygotowuje dla nich posiłki. Ale wbrew pozorom nie są to dla niej czynności proste. Choćby dlatego, że w domu komunalnym, w którym obecnie mieszkają, nie ma łazienki, toalety z prawdziwego zdarzenia (jedynie sedes ustawiony w przedsionku, który zresztą zamontowali własnymi siłami) ani ciepłej wody. Kąpiel odbywa się w niewielkiej misce, a wodę pani Ula podgrzewa w czajniku. – Ta zima była bardzo ciężka. Nawet woda zamarzła nam w kranie – przyznaje kobieta. Dom ogrzewany jest piecem kaflowym, do którego węgiel trzeba nosić z komórki w wiaderkach.
Pani Anna nie poprzestała na pomocy w ramach Szlachetnej Paczki. Postanowiła, że pomoże rodzinie znaleźć lepszy dom. W pomoc zaangażowały się też dwie radne – Beata Szczukocka (miejska) i Alicja Zwolak-Plichta (powiatowa). Wspólnymi siłami "wychodziły" w Tomaszowskim Towarzystwie Budownictwa Społecznego "nowy" lokal. – Gdy zobaczyłam, w jakim to mieszkanie jest stanie, przeraziłam się, bo właściwie rodzina pani Uli wpadłaby z deszczu pod rynnę. Niestety powiedziano nam, że innych mieszkań nie ma, i że i tak to jest w niezłym stanie – mówi pani Ania.
Co ważne, lokal jest na parterze i ma niewielki ogródek, w którym latem będzie można odpocząć. Ale mieszkanie wymaga generalnego remontu. – Część prac, np. wymianę podłóg, wykonał TTBS, resztą musimy zająć się sami. Najważniejsze jest wstawienie pieca na pellet, dzięki czemu rodzina nie będzie już musiała nosić ciężkich wiader z węglem. Udało nam się znaleźć osobę, która dostarczy nam taki piec i go zamontuje. Niestety koszt tego jest wysoki, bo wyniesie 7–8 tysięcy złotych. Do tego dojdą jeszcze koszty innych materiałów budowlanych czy robocizny, choć mam też osoby, które zadeklarowały swoją pomoc – dodaje pani Ania, która wraz ze swoim partnerem Marcinem sama zakasała rękawy i po pracy przyjeżdża, by z ruiny zrobić dom dla pani Urszuli i jej synów.
A trzeba zrobić niemal wszystko, dlatego liczy się każde wsparcie – czy to w postaci materiałów budowlanych, czy wkładu własnej pracy. Potrzebne są m.in.: płytki ścienne (16 m²), płyta karton-gips, płytki podłogowe antypoślizgowe (12 m²), styropian grubości 5 cm (33 m²), styropian grubości 1 cm (30 m²), gips lub masa szpachlowa ok. 5 kg, pianka uszczelniająca, klej do płytek, fugi.
W serwisie Siepomaga.pl założona została zbiórka publiczna na rzecz rodziny pani Urszuli – https://www.siepomaga.pl/urszula-i-synowie. Można odpisać 1,5% podatku na ich rzecz (KRS: 0000396361, cel szczegółowy: 0953786 Ślarzyńscy). W sprawie pomocy czy przekazania materiałów budowlanych można kontaktować się z panią Anną pod numerem telefonu 608-227-289. – Liczy się każdy gest. Razem możemy więcej. Ta rodzina naprawdę zasługuje na pomoc! – zachęca wolontariuszka. A my do tej prośby się przyłączamy i liczymy jak zawsze na ogromne serca czytelników TIT.
MarMajs



Komentarze