Reprezentacja Polski siatkarzy U18 trenera Jacka Nawrockiego zdobyła złoty medal mistrzostw Europy. Biało-Czerwonych do zwycięstwa poprowadził Jakub Przybyłkowicz – zawodnik Lechii Tomaszów i uczeń Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Spale, który został najlepszym rozgrywającym i MVP całego turnieju.
Jesteśmy siatkarską potęgą. W ostatnich dniach świetne wieści przyszły zza oceanu. W Chicago nasza kadra narodowa wygrała kolejno z: Bułgarią, Brazylią, Francją i Stanami Zjednoczonymi i zapewniała sobie miejsce w turnieju finałowym Ligi Narodów (na przełomie lipca i sierpnia w Chinach). Polacy w ubiegłym roku wygrali te rozgrywki. Jedną z głównych ról w kadrze prowadzonej przez Nikolę Grbicia odgrywał wychowanek Lechii Jakub Nowak.Inny Jakub (z Tomaszowa) również znalazł uznanie w oczach serbskiego szkoleniowca. Został najmłodszym w historii polskim siatkarzem (niepełna 17-letnim) powołanym do pierwszej reprezentacji i najmłodszym debiutantem.
Przybyłkowicz zagrał w kilku meczach towarzyskich kadry (na turnieje Ligi Narodów nie pojechał), a później wrócił na zgrupowanie reprezentacji U18, która stanęła przez olbrzymim wyzwaniem. Od 7 do 18 lipca na parkietach Italii podopieczni Jacka Nawrockiego rozegrali dziewięć meczów. Wszystkie wygrali. W fazie grupowej zagrali kolejno z: Islandią, Słowenią, Turcją. Włochami, Finlandią, Grecją i Serbią, tracąc tylko dwa sety. W półfinale pod wodzą kapitana Kuby Przybyłkowicza stoczyli bój z Bułgarią. Przegrali pierwszą partię, drugą zakończyli na swoją korzyść. W trzecim secie Bułgarzy byli lepsi (wygrali na przewagi 35:33). To jednak nie podłamało młodych polskich siatkarzy. Czwarty i piąty set należał już zdecydowanie do nich. W finale z Francją też pokazali niezwykły charakter, odporność psychiczną, siłę woli, ale przede wszystkim niemałe umiejętności. Przegrali pierwszego seta. W drugim trójkolorowi wypracowali dużą przewagę i wydawało się, że mecz mają już pod kontrolą. Wtedy Biało-Czerwoni dogonili rywali, wygrali drugiego seta, jak również dwa kolejne i w całym meczu 3:1. Po ostatniej wygranej piłce radość w polskim zespole była ogromna. Cieszyli się też polscy kibice, którzy głośno wspierali naszą reprezentację. Wśród nich byli Anna i Marcin Przybyłkowiczowie – rodzice Kuby.
– Złoty medal jest nagrodą za olbrzymi wysiłek włożony w okresie przygotowawczym i wcześniejszą systematyczność szkolenia. Drużyna wytrzymała próbę charakteru i kapitalnie reagowała mentalnie w trudnych momentach. Wszyscy zasłużyli na słowa pochwały. Chłopcy znakomicie się uzupełniali – powiedział J. Nawrocki, który w ubiegłym roku z kadrą U19 sięgnął po wicemistrzostwo świata w Uzbekistanie.
W tamtej drużynie był też Kuba Przybyłkowicz, który w mistrzostwach Starego Kontynentu we Włoszech był prawdziwym liderem zespołu. Został wybrany najlepszym zawodnikiem turnieju (MVP) i najlepszym rozgrywającym.
Trener jest przekonany, że niebawem kilku jego podopiecznych będzie stanowiło o sile pierwszej reprezentacji. Pójdą w ślady swoich starszych kolegów, którzy też kiedyś odnosili sukcesy w reprezentacjach juniorskich. J. Nawrocki podkreślił znakomitą pracę sztabu szkoleniowego. – Przygotowanie fizyczne, skauting, analizy taktyczne, opieka medyczna, organizacja treningów były na najwyższym poziomie, za co chciałbym podziękować. Ten sukces to efekt pracy wszystkich trenerów, którzy przygotowują tych chłopców, z klubów, reprezentacji i SMS-u w Spale – zaznaczył.
W składzie mistrzów Europy są uczniowie spalskiego SMS-u. Pełny skład reprezentacji: Wojciech Łobaczewski, Jakub Przybyłkowicz, Adam Potempa (najlepszy atakujący), Marcel Biernikowicz (najlepszy środkowy), Alan Otak, Kevin Posłuszny, Cezary Ślusarz, Arkadiusz Wlazły, Bartosz Fidyk, Karol Leppert, Adam Małecki, Mateusz Oczko, Łukasz Malek, Kacper Wiśniewski, Mikołaj Pachura.
Sztab szkoleniowy reprezentacji to w większości Tomaszowianie albo związani z naszym miastem: Maciej Bartodziejski (II trener), Radosław Wodziński (asystent trenera), Maciej Więtczak – fizjoterapeuta, Michał Adamczewski (trener przygotowania motorycznego), Krzysztof Kurzdym (asystent trenera/statystyk).
Po powrocie do kraju polski zespół został przywitany na lotnisku przez rodziny, delegacje z klubów, SMS-u i media.
(fot. CEV)
ag




Komentarze