Generalna konserwator zabytków poparła stanowisko konserwator wojewódzkiej. To oznacza koniec poszukiwań szczątków majora Hubala w Inowłodzu. – Dziesięć lat specjalistycznych badań, kompletowania dokumentów, zbierania relacji świadków i to wszystko na marne! – grzmią członkowie Stowarzyszenia "Wizna 1939".
30 kwietnia minęło 86 lat od bohaterskiej śmierci mjra Henryka Dobrzańskiego. Miejsce pochówku dowódcy Wydzielonego Oddziału Wojska Polskiego ciągle nie jest znane. Podczas uroczystości w Anielinie (tam poległ) dużo mówiło się o prowadzonych w ostatnich latach poszukiwaniach szczątków majora. Poruszenie wśród oddających cześć Hubalowi wywołała informacja o decyzji Bożeny Żelazowskiej – generalnej konserwator zabytków, wiceministry kultury i dziedzictwa narodowego o wstrzymaniu prac prowadzonych przez ostatnią dekadę w Inowłodzu przez Stowarzyszenie "Wizna 1939 r.". We wrześniu ub.r. w podobnym tonie wypowiedziała się Anna Michalak – łódzka wojewódzka konserwator zabytków, która nie zgodziła się na prowadzenie poszukiwań szczątków Hubala pod posadzką Kościoła św. Idziego.
– Ta decyzja jest dla nas zupełnie niezrozumiała. Przecież nie jest podyktowana troską o stan średniowiecznej świątyni, bo nasze prace w żaden sposób nie mogły zaszkodzić romańskiemu zabytkowi. Po prostu wskazano, że jedyną władną jednostką, która może prowadzić takie poszukiwania, jest Instytut Pamięci Narodowej – skomentował Dariusz Szymanowski, prezes "Wizna 1939".
Kierowane przez niego stowarzyszenie od 2016 r. szukało szczątków mjra Hubala w Inowłodzu. Najpierw eksploratorzy prowadzili prace sondażowe na cmentarzu obok Kościoła św. Idziego. Wykopane kości poddano badaniom antropologicznym i genetycznym. Po pięciu latach okazało się, że to nie Hubal. Na inowłodzką nekropolię zaprowadziła ich pewna historia. Wynikało z niej, że mjr Dobrzański miał zostać pochowany w maju 1940 r. w grobowcu rodziny Kowalskich, a w 1949 r. jego szczątki przeniesiono pod mur okalający cmentarz.
Pojawiła się też hipoteza, że miały być one przeniesione nie pod płot, ale do grobowca innej rodziny, a stamtąd do Kościoła św. Idziego. Takie wersje słyszeliśmy też od mieszkańców Tomaszowa i okolic. W 2022 r. w jednej ze ścian romańskiej świątyni znaleziono szczątki ludzkie, ale nie Hubala. Eksploratorzy przekonywali, że w ścianie jest jeszcze krypta z kośćmi czaszki i miednicy. Jednak na ich wydobycie nie dostali pozwolenia. Na początku 2023 r. podjęli kolejny trop. Szukali szczątków mjra Dobrzańskiego pod posadzką Kościoła św. Idziego – bezinwazyjnie, przy użyciu georadaru. Natknęli się na trumnę (skrzynię) ze szczątkami ludzkimi. Zamierzali pójść jeszcze dalej i szukać pod podłogą świątyni pod chórem. Naruszenie już popękanych (kiedyś w pobliżu prowadzone były prace górnicze) murów XI-wiecznej świątyni mogłoby doprowadzić do katastrofy budowlanej. Poszukiwacze zapewniali, że ich badania będą mało inwazyjne i nie zaszkodzą zabytkowi.
Jednak nie przekonali wojewódzkiego konserwatora zabytków. W październiku 2023 r. dostali decyzję odmowną. Dwa lata później również nie dostali zgody na prowadzenie takich prac. Ostatnia decyzja generalnej konserwator zabytków (podtrzymująca opinie organów regionalnych) oznacza w praktyce koniec poszukiwań w Inowłodzu. – Mamy dowody na to, że grób majora Hubala jest pod posadzką w Kościele św. Idziego. Nie pozwolimy, żeby lata naszych badań, wysiłków poszły na marne. Kiedyś IPN szukał szczątków majora na cmentarzu w Kraśnicy. Na podstawie relacji jednego świadka przekopano pół nekropolii. Nasze stowarzyszenie dysponuje wieloma materiałami, relacjami, a nie pozwala nam się na kontynuowanie prac – dodaje Marcin Sochoń, rzecznik stowarzyszenia.
ag



Komentarze