Maj to naprawdę najpiękniejszy wiosenny miesiąc. Wszystko kwitnie wkoło, lasy, parki i łąki toną w soczystej zieleni, niezwykłe ożywienie panuje w świecie zwierzęcym. Już od pierwszych dni miesiąca obserwować można, jak natura mai się na potęgę. Pojawiają się wielobarwne kobierce bratków, na trawnikach bielą się kwiaty stokrotek i złocą koszyczki mniszka lekarskiego, nagie gałązki forsycji okryte są żółtym kwieciem. W ogrodach kwitną z początkiem maja jabłonie i grusze, z krzewów owocowych agrest i porzeczki, a następnie maliny. W parkach kwitną graby, buki, klony i dęby szypułkowe. Maj jednak przede wszystkim nieodparcie kojarzy się z kwitnieniem rozlicznych odmian lilaków, czyli bzów.
Jak zwykle liczymy na to, że sprzyjająca pogoda pozwoli na przynajmniej jednodniowy wypad poza mury miejskich blokowisk. Jest też okazją do dłuższego, mniej lub więcej czynnego, wypoczynku. Majowe wycieczki mogą być okazją do niezapomnianych obserwacji na łonie natury.
W koloniach gawrona w pierwszych dniach maja są już pisklęta. Cały czas w zaroślach rozbrzmiewa śpiew słowików, a nad wodami pięknie śpiewa trzciniak. Powszechnie spotykane są biedronki. Nad wodami najbardziej charakterystycznymi dźwiękami wiosny są: rechot samców żab wodnych, kumkanie kumaków nizinnych i skrzeczenie rzekotek drzewnych, które w tym czasie odbywają gody. Na maj przypada też okres godowy traszek – zwyczajnej i grzebieniastej. Pierwsze kijanki żab trawnej i moczarowej oraz ropuch zwyczajnych mogą pojawić się już na początku maja. Szereg gatunków ryb odbywa tarło, dlatego w maju trwa ogólny okres ochronny ryb w wodach otwartych. Większe zwierzęta ssące już w maju mają potomstwo. Samice sarny lub jelenia rodzą po 1–2 młode. Przychodzą na świat wydry, żbiki i tchórze. W tym czasie kończy się wyrastanie nowych rogów samcom sarny. Grzybiarze z pewnością wybiorą się do lasu na pojawiające się już w maju pierwsze borowiki szlachetne.
Majowe wyprawy poza miasto nie są nowością – wracamy do tak popularnych przed laty majówek. Były one tradycją polskiej rekreacji już za panowania Augusta III. Maj zawsze wyciągał z murów mieszczuchów i pchał ich beztrosko w zielone ramiona wiosny. Wycieczki do lasu, a najczęściej na najbliższą zieloną trawkę, organizowały wszystkie stany i warstwy. Miejscem tych wędrówek były zwykle podmiejskie okolice oraz te, do których można było dotrzeć łodzią lub statkiem. Kraków miał Bielany z Laskiem Wolskim.
Kroniki krakowskie odnotowały, że 18 czerwca 1818 roku na posiedzeniu Krakowskiego Towarzystwa Naukowego profesor literatury Paweł Czajkowski czytał napisany przez siebie wiersz Majówka na Bielanach krakowskich. Znaczna musiała być w tym mieście tradycja majówek, skoro zajęła uwagę tak szacownego grona. Najczęściej opiewane w wierszach i piosenkach były jednak warszawskie Bielany. Częstym gościem był na nich król Stanisław August Poniatowski, który lubił przyglądać się zabawom warszawskiego ludu, a nierzadko pokrywał ich koszt z królewskiej kasy. Jeździły tam nie tylko znane osobistości życia politycznego lub kulturalnego, ale także pospólstwo warszawskie i panienki lżejszego prowadzenia. Innym miejscem, często odwiedzanym przez czeladź warszawską, była Saska Kępa z restauracjami ogródkowymi. Każde miasto miało takie ulubione miejsce majówek. Niewiele w ich atmosferze zmieniło się do naszych czasów. Homo ludens ("człowiek bawiący się") to jedno z określeń naszego gatunku. Lubimy bawić się, i to nie tylko w maju.
Warto przypomnieć na koniec, że majówka nie jest przypisana wyłącznie do maja. Według Słownika języka polskiego PWN majówka to "wycieczka za miasto wiosną lub latem, dawniej połączona często z zabawą, tańcami". Jeśli akurat jest dobra pogoda, trudno znaleźć wolny od innych ludzi i samochodów zakątek, leśny parking czy placyk nad brzegiem jeziora, gdzie nie czuć byłoby z daleka zapachu pieczonej na grillu karkówki. Ileż to jeszcze majówek przed nami w tym roku...
jerg



Komentarze