Nie były trzydniowe, a nawet czterodniowe, gdy niedziela trafiała się 30 kwietnia lub 4 maja, jak to bywa obecnie. Były jedno-, a najwyżej dwudniowe, jeśli 1 maja szedł w parze z niedzielą. Ale majówki, choć jednodniowe, były i ludzie się bawili.
Pamiętam majowe zabawy na Michałówku, w narożniku pomiędzy ulicami Wrzosową (przy której mieszkałem) a Sosnową. 1 maja, po przedpołudniowym pochodzie, Tomaszowskie Zakłady Włókien Sztucznych (właściciel Michałówka) montowały w lasku drewnianą podłogę do tańca. Po południu przywożono zakładową orkiestrę dętą, elegancko umundurowaną, muzycy ustawiali krzesełka i pulpity do nut. Przyjeżdżały dwa lub trzy auta ciężarowe z "bufetami". W "bufetach" można było nabyć kiełbasę lub kaszankę w półkilogramowych porcjach, owiniętych w papier, trochę ciastek i to co najważniejsze dla dzieciaków i dorosłych, tzn. wina owocowe z tomaszowskiej wytwórni. Dla dzieciaków? – ktoś zapyta. Ano tak, bo gdy dorośli wypili wino z gwinta lub z musztardówki, butelka lądowała pod drzewkiem. Długo tam nie leżała, bo była pożądanym łupem dzieciaków z okolicy. Zgromadzone w ten sposób butelki można było następnego dnia oddać do punktu skupu i na tym zarobić. Orkiestra grała, publiczność tańczyła na dechach i biesiadowała na trawie. Impreza kończyła się tuż po zmierzchu, oświetlenia nie instalowano. Następnego dnia teren sprzątała ekipa z TZWS.
W Spale też się bawiono
Przedwojenna rezydencja prezydentów RP, a wcześniej (do 1914 r.) carów rosyjskich, po II wojnie światowej, decyzją ówczesnych władz partyjnych i państwowych, została przekazana "klasie robotniczej". Aby zrealizować ten zamysł, wiosną 1945 r. Krajowa Rada Narodowa, w ramach Komisji Centralnej Związków Zawodowych, powołała Fundusz Wczasów Pracowniczych (FWP), a Spalska zabudowa stała się jego bazą. W Spale wszystko, oprócz stacji paliw CPN i kiosku "Ruchu", należało do FWP, nawet Kaplica Prezydencka (kościółek). Zjeżdżali tu na wczasowe turnusy mieszkańcy Łodzi, Warszawy i innych ośrodków, w których dominował znacjonalizowany przemysł.
W pierwszej połowie lat 50. XX w. Spała stała się także celem niedzielnych przyjazdów "ludzi pracy". Dniem takich wizyt w nadpilickiej miejscowości było Święto Pracy, czyli 1 Maja, święto państwowe. Do Spały zapraszano również delegacje z innych państw demokracji ludowej oraz przedstawicieli klasy robotniczej innych krajów. Taką wizytę złożyli w 1950 r. związkowcy z Francji. Być może ta wizyta zaowocowała tym, że warszawska komunikacja miejska wzbogaciła się o nowoczesne, duże, niebieskie autobusy Chausson. I takie właśnie autobusy przywoziły warszawiaków na majówki. W czasie tych niedzielnych spotkań dla gości przygotowywano szereg atrakcji, np. kajakowanie, kąpiele w Pilicy oraz oczywiście występy estradowe różnej maści aktorów filmowych i teatralnych, piosenkarzy, chórów i zespołów ludowych. Za scenę do tych popisów służyły pozostałości podmurowań spalonego w 1945 r. pałacyku myśliwskiego. Na majówki do Spały ciągnęli też Tomaszowianie: rowerami, autobusami PKS, pociągiem PKP i innymi środkami transportu. Tomaszowski handel, zwłaszcza PSS, uzupełniał spalską gastronomię, też zresztą prowadzoną przez tomaszowski PSS, improwizowanymi barami na samochodach ciężarowych. Tomaszowscy prywatni lodziarze i wytwórcy napojów także rozkładali swoje kramy. Spała tętniła życiem, a wczasowicze z turnusów FWP mieli dodatkowe atrakcje.
W minionym dwudziestoleciu majówkami można nazwać Spalskie Jarmarki Antyków i Rękodzieła, również przyciągające tłumy Tomaszowian i turystów. W roku bieżącym jarmarczny sezon ruszy dopiero w czerwcu.
PS Fotografie pochodzą z publikacji "PRL-owska Spała" autorstwa Michała Słoniewskiego.



Komentarze