Do obu tych instytucji w Tomaszowie wpłynęły informacje o podłożonych ładunkach wybuchowych. Na szczęście policyjni pirotechnicy wykluczyli takie zagrożenie. – Wiadomości e-mailowe podobnej treści wpłynęły do wielu instytucji w całej Polsce. Miały charakter tzw. działań kaskadowych – mówi asp. szt. Aleksandra Cieślak, rzeczniczka prasowa tomaszowskiej policji.
Każda taka informacja traktowana jest z najwyższą powagą. Policjanci, strażacy oraz inne służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo każdorazowo podejmują działania, które mają na celu sprawdzenie wiarygodności zgłoszenia oraz zapewnienie bezpieczeństwa osobom przebywającym w danym obiekcie. Jeśli nawet alarm okaże się ostatecznie fałszywy, służby reagują tak jakby zagrożenie było realne. Takie sytuacje są też sprawdzianem dla systemu współpracy policji, straży pożarnej oraz procedur bezpieczeństwa obowiązujących w instytucjach publicznych.
Tak było w ostatnich dniach w Tomaszowie. W poniedziałek, 30 marca kierownik tomaszowskiego oddziału Archiwum Państwowego w Piotrkowie Tryb. powiadomił policję o potencjalnym zagrożeniu. – Drogą e-mailową do tej instytucji wpłynęły informacje o podłożeniu ładunku wybuchowego. Podobnej treści wiadomości otrzymał tego samego dnia Zakład Ubezpieczeń Społecznych w Tomaszowie (powiadomił nas o tym następnego dnia). W obu przypadkach zostały wszczęte stosowne procedury – informuje rzeczniczka tomaszowskiej policji.
Zarówno w budynku ZUS-u przy ul. Mościckiego, jak i archiwum przy ul. Spalskiej pojawiły się policja i straż pożarna. – Nasi pirotechnicy dokładnie sprawdzili pomieszczenia i wykluczyli zagrożenie. Nie było żadnych ładunków wybuchowych. W takich sytuacjach ważne jest zachowanie spokoju, nie można popadać w panikę. W budynku ZUS-u było w tym czasie ponad 300 pracowników i kilkunastu interesantów. Jednak nie było potrzeby przeprowadzania ewakuacji – relacjonuje nam asp. szt. A. Cieślak.
Z informacji przekazanych przez Centralne Biuro Śledcze Policji wynika, że w ostatnich dniach do wielu instytucji publicznych w całym kraju (również szkół, żłobków i przedszkoli) wpłynęły informacje o podłożonych ładunkach. Na szczęście wszystkie okazały się fałszywe.
Alarmy bombowe zdarzają się w Tomaszowie dosyć często. W ostatnich latach e-maile z pogróżkami wpływały do szkół, sądu, dużych sklepów, spółdzielni, kina, Urzędu Skarbowego czy KRUS-u. Zamieszanie po takich informacjach było kiedyś na stadionie przy ul. Nowowiejskiej, na jedynym z osiedli i w Zakładach Drobiarskich. W niektórych przypadkach była konieczność przeprowadzenia ewakuacji.
Policja poszukuje sprawców wywołania fałszywych alarmów w całym kraju (również tych w tomaszowskim ZUS-ie i archiwum) Zgodnie z artykułem 224a Kodeksu karnego za takie przestępstwo grozi nawet do 15 lat pozbawienia wolności. Często takie sytuacje są pokłosiem głupich żartów. Jednak w tym przypadku wszystko wskazuje na zorganizowaną grupę przestępczą.
ag



Komentarze